Amerykański sen HTC stał się koszmarem

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2015-08-11 22:00

Tajwański producent smartfonów kilka lat temu był postrachem dla Apple’a. Teraz jest dowodem na to, że z wysoka spada się boleśnie

Akcje HTC, tajwańskiego producenta smartfonów, potaniały w tym roku już o 60 proc. Na rynku są już warte mniej niż gotówka w kasie koncernu. Inwestorzy nie mają złudzeń: firma wpadła w poważne tarapaty.

ARC

— Wycena rynkowa HTC spadła w poniedziałek do 47 mld NT$ (1,5 mld USD), czyli poniżej 47,2 mld NT$ gotówki, którą koncern miał pod koniec czerwca — donosi agencja Bloomberg.

Wykresy są dla menedżerów tajwańskiej firmy porażające, bo jeszcze w 2011 r. HTC miał kapitalizację rynkową na poziomie 900 mld NT$ i był gwiazdą na lukratywnym rynku smartfonów. Gadżety sygnowane trzema literami rozchodziły się jak ciepłe bułeczki — od Polski po USA — i zbierały dobre recenzje. Firma badawcza Canalys w trzecim kwartale 2011 r. informowała, że tajwański producent stał się największym graczem na amerykańskim rynku z 24-procentowym udziałem. HTC wyprzedzał Samsunga, Apple’a i BlackBerry. Kto jest liderem w USA, ten rozdaje karty w skali globalnej — Tajwańczycy spadli więc z bardzo wysoka. Koncern był też topowym producentem smartfonów napędzanych systemem operacyjnym

Android Google’a. Obecnie jest poza czołową dziesiątką światowych producentów i musi przełknąć gorycz porażki z Samsungiem, Apple’em i wieloma chińskimi rywalami. Spółka przyznała, że w trzecim kwartale spodziewa się dalszych strat. Przychody także będą dużo mniejsze niż w kwartał wcześniej. Sprzedaż spada od wielu miesięcy, ale Tajwańczycy nie składają broni. Dziennik „The Wall Street Journal” pisze, że koncern planuje skoncentrować się na smartfonach z wyższej półki, bo w tym segmencie zyski są lepsze. Kilka dni temu media podały, że HTC planuje cięcia kosztów i zrezygnuje z tańszych smartfonów w ofercie. Innym pomysłem jest wyjście poza smartfony i poszerzenie oferty o urządzenia rzeczywistości wirtualnej, ale na tym rynku konkurencja też nie śpi — działają tam m.in. Facebook, Samsung i Sony. Bloomberg sprawdził jednak rynkowe nastroje i okazało się, że żaden z 22 analityków, którzy zaktualizowali ostatnio opinie, nie rekomenduje inwestorom kupna akcji HTC. Zmienią zdanie dopiero wtedy, gdy użytkownicy zaczną kupować smartfony tajwańskiej marki. © Ⓟ

ZE SZCZYTU NA DNO: Kilka lat temu o HTC rozmawiano w biurach projektowych Apple’a, ale od końcówki 2011 r. sprzedaż tajwańskiej firmy spadła o ponad 75 proc. Groźnej niegdyś marki już nikt się nie boi. [FOT. ARC]