Amica zacieśnia wschodnie związki

KL
opublikowano: 2007-04-30 00:00

Fabryka w Rosji, zakupy w Chinach — taki kurs obrała spółka z Wronek, która puszcza oko w stronę drobniejszego sprzętu AGD.

Fabryka w Rosji, zakupy w Chinach — taki kurs obrała spółka z Wronek, która puszcza oko w stronę drobniejszego sprzętu AGD.

Za kilka tygodni rozpocznie się przetarg, w którym Amica wyłoni firmę — wykonawcę fabryki w Rosji. Prace budowlane rozpoczną się późnym latem. Planowana fabryka kuchenek zostanie sfinansowana częściowo pożyczką od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, która wynosi 25,3 mln USD. Cały projekt to koszt około 39 mln EUR. Amica ponad połowę produkcji sprzedaje obecnie na eksport, w tym znaczną część właśnie do wschodniej Europy (pod marką Hansa). Fabryka, zlokalizowana w Wielikim Nowgorodzie (okolice Sankt Petersburga), będzie produkowała wszystkie rodzaje kuchenek. Przeniesienie produkcji w Rosji ma dać firmie znaczne oszczędności. Obok działki, na której Amica buduje fabrykę, znajduje się kolejna nieruchomość, również należąca do firmy z Wronek. Niewykluczona jest tam kolejna inwestycja, jednak na pewno nie w najbliższej przyszłości.

— Innych fabryk na razie nie planujemy — mówi Hanna Wieczorek z biura zarządu Amiki.

Amica niedawno założyła spółkę w Hongkongu i nie wyklucza, że będzie na Dalekim Wschodzie zamawiała sprzęt, który potem sprzeda pod własną marką. Już w tej chwili firma robi spore zakupy w Chinach.

— Obecnie w Chinach grupa kupuje okapy, lodówki w szczególności na rynek niemiecki, zmywarki oraz mikrofalówki, które potem sprzedajemy pod marką Amica. Nie wykluczamy, że rozszerzymy zamawiany tam asortyment — mówi Marek Uszyński, dyrektor Amiki ds. strategii.

Raczej nie będzie to jednak tzw. duże AGD, które spółka z Wronek produkuje przede wszystkim w kraju, lecz asortyment uzupełniający oraz komponenty potrzebne do produkcji. Czy w takim razie Amica jest zainteresowana wejściem na rynek drobnego AGD?

— Naszym podstawowym biznesem pozostaje duży sprzęt. Pracujemy jednak nad różnymi rozwiązaniami — mówi Marek Uszyński.

W piątek do obrotu giełdowego weszło ponad pół miliona akcji producenta AGD. Nie zaszkodziły jednak kursowi. Przedstawiciele spółki wierzą, że walory nie zaleją rynku.

— Akcje należą do wie- lu drobnych akcjonariuszy, przede wszystkim beneficjentów prywatyzacji Amiki i posiadaczy akcji uprzywilejowanych. Wnioskowali o konwersję, bo można je było sprzedać. Nie oznacza to jednak, że natychmiast akcje te znajdą się na rynku. Raczej takiej sytuacji nie przewidujemy — mówi Hanna Wieczorek.