Techmex, ZNTK Łapy, Toora – spektakularnych bankructw na warszawskim parkiecie nie brakowało. Ampli, które kiedyś zajmowało się hurtową sprzedażą artykułów elektrotechnicznych, przez problemy z windykacją należności, od 2014 r. do lipca tego roku było w upadłości. Układ z wierzycielami jest jednak realizowany, a przychody rosną. W 2021 r. wyniosły 9,24 mln zł i był o 20 proc. wyższe niż rok wcześniej. Udało się też pierwszy raz od dziesięciu lat wyjść nad kreskę – zysk netto wyniósł skromne 33 tys. zł. W najlepszych latach przychody spółki sięgały 70-80 mln zł i był czas, że spekulowano o możliwości przejęcia spółki przez branżowego rywala – Tim. Ta spółka postawiła na e-commerce i dziś jej przychody sięgają 1 mld zł, a kapitalizacja przekracza 0,5 mld zł. Tymczasem rynek wycenia Ampli na 4 mln zł, a z kwotowaniem są nie lada problemy, bo od wielu tygodni nie zawarto żadnej transakcji. Akcje, które w dwa lata podrożały o 800 proc., są w systemie kursu jednolitego (tzw. fixingi). Waldemar Madura, prezes Ampli, chce to zmienić.
- Jeśli chodzi o naszą obecność na GPW, jak tylko doprowadzimy bilans spółki do stanu uwzględniającego decyzję wierzycieli odnośnie układu – powinno się to stać w ciągu miesiąca - a fakt zakończenia procesu upadłości zostanie odnotowany w KRS (w tym zmiana nazwy i usunięcie dopisku „w upadłości układowej”), to rozpoczniemy starania o zmianę systemu notowań i przywrócenia do ciągłych – mówi Waldemar Madura.

Licz na siebie
Do końca 2025 r. spółka ma spłacić 7,16 mln zł zobowiązań układowych wobec wierzycieli. Jest ich 92, w tym Tele-fonika, wobec której spłata 4,2 mln zł ma nastąpić w ciągu trzech miesięcy od zatwierdzenia układu (czyli od 18 czerwca), a środki na to pochodzić będą ze sprzedaży nieruchomości.
- Zakładamy, że do czasu zakończenia spłaty układu będziemy musieli liczyć tylko na środki własne, co przy obecnym sposobie rozliczeń z dostawcami - czyli 100-procentowych przedpłaty - będzie stanowiło spore wyzwanie – mówi Waldemar Madura.
Prezes przekonuje jednak, że spłaty nie są zagrożone, jeżeli nie nastąpi załamanie rynku.
- Jeśli nie nastąpią jakieś dramatyczne zmiany na rynku - a to z czym mamy obecnie do czynienia dramatem nie jest - to nie będzie zagrożeń dla spłaty zobowiązań układowych – zapewnia Waldemar Madura.
Kierowana przez niego firma od trzech lat zmienia ofertę. Zwiększa udział aparatury elektrycznej oraz automatyki domowej i przemysłowej. Wygaszany jest natomiast segment oświetlenia, stanowiący niegdyś filar biznesu.
- Podjęliśmy decyzję o całkowitej rezygnacji z importu źródeł światła oraz stopniowym odejściu od części opraw oświetleniowych – mówi prezes spółki.
Towary z Ampli trafiają głównie do hurtowni elektrotechnicznych w Polsce. Plan spółki to zwiększenie eksportu oraz poszukiwanie odbiorców poza rynkiem hurtowym.
Zmiana cyklu
W I kwartale 2022 r. przychody wzrosły o 31 proc. do 2,7 mln zł, a zysk netto wyniósł 267 tys. zł (+152 proc.). Poprawę rentowności Waldemar Madura tłumaczy odbiciem inwestycji po pandemii, spadkiem kosztów frachtu morskiego i stabilnym kursem dolara, w którym Ampli rozlicza 100 proc. zakupów. Obecnie jednak problemów przybyło.
- Inflacja i fatalny sposób walki z nią, całkowicie błędna polityka rządu w odniesieniu do OZE (głównie fotowoltaiki), spadek lub wstrzymanie inwestycji budowlanych, brak środków unijnych i drastyczny spadek wartości złotego, już teraz mają wpływ zarówno na ograniczenie tempa wzrostu naszej sprzedaży, ja i marży – mówi Waldemar Madura.
Jeżeli złoty się nie umocni, a według prezesa w najbliższym roku może to nie nastąpić, to oprócz trudności stworzy to nowe szanse dla Ampli. Taka sytuacja może sprawić, że klienci będą coraz częściej decydować się na zastosowanie produktów o dobrej jakości, ale w niższej cenie, czyli tych, które są w ofercie spółki.
- Zamierzamy tę szansę wykorzystać i jesteśmy do tego przygotowaniu – mówi Waldemar Madura, do którego należy 15 proc. akcji spółki, dających 34,8 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Drugim znaczącym akcjonariuszem jest Artur Kostyrzewski (32,4 proc. głosów).
