Początek roku nie jest zbyt łaskawy dla klientów funduszy akcyjnych. Zamiast oczekiwanej hossy mamy spadki, a pikujące indeksy skłaniają niejednego inwestora do weryfikacji oczekiwań. WIG stracił już 9 proc., a indeks blue chipów 11,5 proc. I choć zarządzający zażarcie próbują walczyć z giełdową korektą, to tylko nielicznym udaje się tę bitwę wygrać. Gorzką pigułkę musieli przełknąć klienci funduszy ze stajni Amplico TFI, które są w tym roku jednymi z najgorszych w swoich grupach.

Amplico Akcji i Amplico Akcji Polskich zanurkowały o 10,2 i 8,3 proc., podczas gdy konkurencja straciła średnio 6 proc. Jeszcze gorzej wypadają „misie”, które są prawie cztery razy gorsze od benchmarku i rywali — ich jednostki zniżkowały o 8 i 7,2 proc. Kazimierz Szpak, zarządzający funduszami, tłumaczy, że powodem słabych wyników jest przede wszystkim niesprzyjająca koniunktura, ale też spore umorzenia — odpływ klientów przeszkadza w utrzymaniu płynności.
W odstawce jest zwłaszcza Amplico Akcji, któremu aktywa kurczą się od maja 2011 r. W ciągu niespełna dwóch lat jego portfel stopniał o prawie połowę — z 420 mln zł do 214 mln zł, a stopy zwrotu już od kilku kwartałów pozostawiają wiele do życzenia. Analitycy Analiz Online uważają, że słaba kondycja funduszu świadczy o strukturalnych problemach całego procesu inwestycyjnego.
Przyczyną słabych wyników Amplico Akcji są problemy z doborem składników do portfela. Wskaźnik alfa, który mierzy wpływ selekcji do wyniku funduszu, wyniósł w skali roku około minus 2 proc.
Z ostatniego sprawozdania wynika, że większość zakładów miała negatywną kontrybucję do wyniku. Np. w drugim półroczu 2012 r. zarządzający przeważał Polnord, ABE czy Libet i niedoważał KGHM, Eurocash czy Azoty Tarnów, czyli dokładnie odwrotnie, niż powinien. Stopy zwrotu byłyby jeszcze gorsze, gdyby nie dobre decyzje dotyczące ekspozycji na rynki zagraniczne. Zarządzający trafnie zainwestował na rynkach rosyjskim i tureckim za pośrednictwem kwitów depozytowych oraz ETF.
Również alokacyjne decyzje zarządzającego nie pozostawiają wątpliwości, że także na tym polu nie dzieje się najlepiej. Obniżenie zaangażowania w akcje chociażby w połowie zeszłego roku może wydawać się zaskakujące w obliczu hossy, jaka później zawitała na polski rynek. Kazimierz Szpak wierzy jednak, że w drugiej połowie roku sytuacja na giełdzie się poprawi, a wówczas i fundusze nadrobią dystans. Asem w rękawie ma być nowy zarządzający, który od maja uzupełni wakat w towarzystwie.