Choć w dużej mierze jest to wynikiem braku równowagi między popytem a podażą, skala zjawiska budzi poważna obawy. Dla porównaniu w tym samym okresie, ceny w Londynie, jednym z najbardziej gorących rynków mieszkaniowych na świecie wzrosły „jedynie” o 14 proc. w ujęciu rocznym wynika z danych Savills Plc.
Analitycy tłumaczą zachowanie amsterdamskiego rynku nieruchomości, jego specyfiką. Prawie połowa tamtejszych nieruchomości jest własnością korporacji non-profit, głównie z obszaru budownictwa socjalnego. Po spadku o 14 proc. w ciągu minionych pięciu lat rynek stara się odbić, zaś ostatnio ceny znalazły się ponownie na poziomie sprzed ostatniego kryzysu.
Rynek nieruchomości w Amsterdamie wykazuje sygnały przegrzania – ocenia Frans Schilder z Uniwersytetu Amsterdamskiego. Dodaje, że choć uważa obecne ceny za absurdalnie wysokie, nie oczekuje ich szybkiego spadku w najbliższej przyszłości.
Problemem jest bowiem poważny niedobór mieszkań. Wszystkie pojawiające się oferty sprzedaży wykupywane są na pniu.
W maju w porównaniu z kwietniem średnia cena ofertowa (wywoławcza) wzrosła o 5 proc. zaś w stosunku do analogicznego okresu 2015 r. dynamika wzrostu sięgnęła już 26 proc., wynika z danych holenderskiego biura statystycznego.