Analitycy nie nadążają z reguły za surowcami

Jarosław Romanowski
opublikowano: 2011-01-28 00:00

Dwa razy do roku agencja informacyjna Thompson Reuters publikuje ankietę dotyczącą prognoz cen i bilansu rynku metali podstawowych. Bierze w niej udział kilkadziesiąt instytucji finansowych i analitycznych, a horyzont prognozy obejmuje dwa najbliższe lata. Z roku na rok rośnie liczba uczestników ankiety i coraz trudniej wyróżnić się w niej trafnością swoich przewidywań.

Niewielu analityków zajmuje odważne stanowisko, a wielu z nich najczęściej stara się nie odbiegać znacząco od aktualnych notowań metali. Tworzony na podstawie tych prognoz tzw. konsensus rynkowy w ubiegłych latach znacząco odbiegał od rzeczywiście ukształtowanych cen metali.

Widoczne to było zwłaszcza w latach 2004-2006, kiedy prognozy analityków wyraźnie goniły za hossą surowcową. W tym okresie, średnia styczniowych prognoz cen miedzi na dany rok różniła się od rzeczywistych notowań od 30 do 70 proc., natomiast na rok następny nawet o 180 proc. Prognozy ankiety Thomson Reuters osiągnęły szczyt w 2008 roku, wraz ze szczytem cen miedzi. W opublikowanej w lipcu 2008 roku ankiecie kilka banków inwestycyjnych (Goldman Sachs, Morgan Stanley i Citibank) oczekiwało dalszego wzrostu cen metalu w 2009 roku do 9000, a nawet — 11 000 USD/t. Wszyscy dobrze pamiętamy, co nastąpiło zaledwie kilka tygodni później.

Warto zauważyć, jak szybko i bezboleśnie analitycy potrafią zmieniać swoje prognozy. Średnia prognoza wspomnianej ankiety z lipca 2008 na rok 2009 wynosił 7 750 USD/t. W kolejnej ankiecie ze stycznia 2009 roku średnia prognoz na ten sam okres wyniosła już tylko 3470 USD/t. Ostatnie dwa lata to kolejny okres pogoni za uciekającą ceną miedzi. Ponownie rzeczywiste ceny okazywały się od kilkunastu do kilkudziesięciu procent wyższe od przewidywań analityków.

W najnowszej ankiecie Thomson Reuters ponownie pojawiły się optymistyczne oczekiwania banków inwestycyjnych dotyczące cen miedzi na kolejne lata. Najwyższe z nich przekraczają 11 tys. USD/t w roku bieżącym oraz sięgają 12 tys. ton na rok przyszły. Średnia prognoza wyniosła jednak odpowiednio 9533 oraz 9657 USD/t. Warto zauważyć, że jest to cena zbliżona do obecnych notowań giełdowych czerwonego metalu. Ciekawe jest również, że tak samo jest w przypadku wszystkich pozostałych metali podstawowych. Średnia prognoz rynkowych nie odbiega od notowań aluminium, ołowiu, niklu, cyny i cynku z ubiegłego piątku o więcej niż kilka procent.

Prognozy analityków pokazują zatem, że najwyraźniej potencjał wzrostu rynku metali powoli wyczerpuje się. Historia uczy jednak, że odbiega on najczęściej od rzeczywiście ukształtowanych cen. Niels Bohr, słynny duński fizyk, mawiał, że prognozowanie jest trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o przyszłość. Analitycy bardzo szybko dostosują swoje oczekiwania do notowań metali. Należy mieć tylko nadzieję, że tym razem wysokie prognozy banków inwestycyjnych nie są wyznacznikiem szczytu cen i dostosowanie to będzie w górę.