Marta Karpińska
WARSZAWA (Reuters) - Zaplanowany na środę drugi w historii przetarg na 20-letnie obligacje może zdaniem analityków spotkać się z dużym popytem ze strony inwestorów zarówno zagranicznych, jak i lokalnych funduszy emerytalnych i ubezpieczeniowych.
Analitycy uważają, że perspektywy zakończenia przez Polskę jeszcze w tym roku negocjacji akcesyjnych do Unii mogą skłonić inwestorów do zakupów 20-letnich obligacji, ponieważ chcą oni wykorzystać zazwyczaj występującą przed akcesją konwergencję rentowności i skorzystać ze wzrostu cen.
Na środowej aukcji zaoferowane zostaną obligacje o wartości jednego miliarda złotych o dacie wykupu 23 września 2022 roku. Analitycy spodziewają się, że duży popyt może spowodować, że rentowności tych papierów spadną do 6,3-6,35 procent, czyli o około 10 punktów poniżej poziomów występujących na rynku wtórnym.
Środowy przetarg będzie ostatnim w tym roku, na którym oferowane będą papiery o tak długim terminie zapadalności, najdłuższym wśród krajów kandydackich mających być przyjęte do Unii w 2004 roku.
"Zakup tych obligacji jest naturalnym wyborem zarówno dla krajowych, jak i zagranicznych funduszu szukających zysków kapitałowych w oczekiwaniach na zamknięcie negocjacji, które zwiększy pewność, że Polska zgodnie z planem zostanie przyjęta do Unii Europejskiej" - powiedział Jacek Wiśniewski, analityk z Pekao SA.
Według analityków popyt na 20-letnie obligacje może być spory także z tego powodu, iż rynek zaczyna wliczać w cenę kolejne redukcje stóp procentowych, mogące mieć miejsce w nadchodzących miesiącach.
Dealerzy papierów dłużnych uważają, że oczekiwania na kolejnym obniżkę stóp zwiększyły się po ostatnich wypowiedziach prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP). W ubiegłym tygodniu Leszek Balcerowicz powiedział bowiem, że inflacja na koniec roku może wynieść poniżej założonego przez bank centralny celu inflacyjnego, czyli 2-4 procent.
"Jurto na rynku powinny pojawić się fundusze. Nastroje wśród inwestorów są pozytywne i zaczynają oni wliczać w ceny spodziewane przyszłe obniżki stóp procentowych" - powiedział jeden z zarządzających krajowym funduszem inwestycyjnym.
OBAWY O PŁYNNOŚĆ
Jednak zdaniem analityków czynnik ograniczający popyt na aukcji może stanowić niska płynność oferowanych obligacji, przez co ciężko jest szybko realizować na nich zyski. Po raz pierwszy papiery 20-letnie o wartości 400 milionów złotych resort finansów sprzedał w kwietniu, kiedy to ich średnia rentowność wyniosła 7,2 procent.
Zdaniem dealerów, problemy z płynnością mogą zniechęcić niektórych inwestorów, nawet biorąc pod uwagę, że różnica między rentownością polskich obligacji, a niemieckich obligacji skarbowych (Bundów) wynosi obecnie 150 punktów bazowych na korzyść tych pierwszych.
Porównując najdłuższe czeskie i węgierskie papiery, czyli 15-letnie papiery dłużne, we wtorek ich rentowność wynosiła odpowiednio 4,8 i 7,2 procent. Oba kraje są w czołówce państw kandydujących do Unii.
Natomiast rentowność nieco krótszych polskich 10-letnich obligacji wyniosła we wtorek 6,8 procent - około 230 punktów bazowych powyżej tak zwanych benchmarkowych 10-letnich Bundów.
Analitycy uważają także, że na oferty inwestorów może nieco niekorzystnie wpłynąć decyzja rządu o podwyższeniu szacunków tempa wzrostu gospodarczego w przyszłym roku. Rynek obawia się bowiem, że politycy szukają w ten sposób źródeł dochodów budżetu, aby w ten sposób ograniczyć wielkość deficytu.
"Obawy, że rząd szuka raczej kreatywnego budżetowania niż będzie prowadził faktycznie restrykcyjną politykę fiskalną mogą zaowocować mniej agresywnymi ofertami" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BPH BPK w Warszawie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))