Zobacz, co wysokie ceny oznaczają dla gospodarki, firm i Kowalskiego.
Złoty chroni gospodarkę…
Jacek Wiśniewski, analityk Raiffeisen Bank Polska
Droga ropa uderza w gospodarkę na dwa sposoby. Po pierwsze - podnosi ceny benzyny, a co za tym idzie podnosi koszty większości przedsiębiorców. To wpływa na ceny dóbr i usług. Tu pojawia się kolejny aspekt wzrostu kursu ropy - inflacja. Jeśli impuls ze strony drożejącej ropy jest bardzo silny, to presja inflacyjna rośnie.
Rada Polityki Pieniężnej musi reagować. Stopy procentowe idą w górę. Podnoszą się także wszystkie wydatki indeksowane inflacją. Na przykład o emerytury. To sprawia, że budżet ma większe wydatki. Zmienia się także struktura wydatków gospodarstw domowych. Więcej muszą wydać na benzynę, zatem mniej zostaje na inne potrzeby. Na razie jednak impuls ze strony rosnącej ceny ropy nie jest bardzo silny. Osłabia go umacniająca się krajowa waluta. To tej pory gospodarka sobie dobrze radzi. Jednak kolejne silne wzrostu mogą jej bardziej zaszkodzić.
…oraz przedsiębiorców
Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers
Dla firm drożejąca ropa oznacza wyższe koszty transportu. Dotyczy to wszystkich spółek. Negatywny pływ na inne dziedziny działalności przedsiębiorstw jest silnie ograniczony przez umacniającą się krajową walutę.
Warto jednaka zaznaczyć, że wzrosty cen ropy nie wpływają tak samo na wszystkie spółki. Przedsiębiorstwa chemiczne cierpią na wzroście cen tego surowca bardziej niż inne spółki. Z kolei PKN Orlen na tej sytuacji zyskuje. Zatem, by ocenić dokładnie wpływ na firmy, trzeba podejść do każdej z osobna. Generalnie dla wszystkich rosną koszty transportu. Warto zauważyć, że ostatnia korekta notowań ropy sugeruje, że szczyt może być blisko.
Podwyżki się opóźnią
Urszula Cieślak, BM Reflex
Rekordowo wysoki poziom cen paliw Kowalski odczuwa szczególnie przy dystrybutorach na stacji benzynowej. Gdy rośnie cena za baryłkę na giełdzie, to oznacza, że rosną ceny hurtowe. W konsekwencji stacje benzynowe są zmuszone podnosić ceny.
Po seri rekordów cena ropy spadła grubo poniżej 130 USD za baryłkę. To oznacza, że wzrosty powinny trochę przyhamować. Trudno powiedzieć, czy to wpłynie bezpośrednio na obniżki na stacjach, ale na pewno to dobra widomość dla zmotoryzowanych. Nawet jeśli nie będzie taniej w detalu, to spadną ceny w hurcie. W praktyce oznacza, że gdy znów ceny ropy na giełdach zaczną rosnąć, podwyżki na stacjach powinny pojawić się trochę później.
Oczywiście oprócz bezpośredniego wpływu wzrostu cen ropy na portfele właścicieli samochodów będziemy odczuwać skutki także w innych dziedzinach życia. Będą rosły ceny różnych produktów i usług, bo wzrosną koszty działalności przedsiębiorstw. Jednak te podwyżki będą bardziej odsunięte w czasie.
DI