Douglas Busvine
RADOM (Reuters) - Kolejna odsłona walki o kontrakt na modernizację polskiego lotnictwa bojowego odbyła się w miniony weekend w powietrzu, gdzie podczas pokazów lotniczych amerykańskie, francuskie i szwedzko-angielskie myśliwce dokonywały zapierających dech w piersiach ewolucji.
Równie zacięta walka trwała jednak w rozbitych w bazie wojskowej w Radomiu namiotach dla gości. Przedstawiciele amerykańskiego Lockheeda Martina, francuskiego Dassaulta i konsorcjum Gripen International, w skład którego wchodzi brytyjski BAE Systems i szwedzki Saab, zachwalali w nich swoje produkty.
Stawką jest wart 3,5-miliarda dolarów kontrakt na dostarczenie 48 samolotów wielozadaniowych, przeznaczonych do zadań zarówno ofensywnych jak i defensywnych, których Polska potrzebuje by dostosować swoje siły powietrzne do standardów NATO.
Ponieważ jednak Polska przeżywa najcięższe spowolnienie gospodarcze od czasów upadku Układu Warszawskiego, oferenci zdają sobie sprawę, że przy podejmowaniu ostatecznej decyzji cena i kontekst polityczny będą równie ważne jak zalety nowych maszyn.
Ostateczne oferty zakupu amerykańskiego F-16, francuskiego Mirage 2000-5 Mk2 i Jas-39 Gripen muszą zostać złożone do 12 listopada. Rząd Leszka Millera ma natomiast wybrać model, który zastąpi radzieckie samoloty MiG-21 do 28 grudnia tego roku.
Według ekspertów ds. obronności przetarg stanowi surowy sprawdzian gotowości Polski do spełnienia wymogów NATO, do którego Polska przystąpiła w 1999 roku.
"Jeżeli nie sfinalizujemy przetargu, to trudno będzie brać Polskę poważnie jako członka NATO" - powiedział Krzysztof Zalewski, redaktor naczelny fachowego pisma "Lotnictwo Wojskowe".
Analitycy obawiają się jednak, że Polska skupi się przede wszystkim na przetargu na samoloty, zaniedbując reformę szerzej pojętych struktur wojskowych, którym brakuje sił szybkiego reagowania, wymaganych przez NATO od swoich członków.
Czechy, inny świeżo upieczony członek NATO, pokazały ostatnio jakie ryzyko niesie ze sobą rozpisanie takiego przetargu. Praga musiała wycofać się z planów zakupu 24 Gripenów, kiedy niedawna powódź poważnie naruszyła plany wydatków tego kraju. Tańszą opcję wybrały Węgry, które zdecydowały się na leasing 14 Gripenów.
Richard Aboulafia, analityk ds. lotnictwa w Teal Group w Waszyngtonie powiedział, że przetarg na myśliwce jest "przedsięwzięciem kosztownym i ambitnym, ale trzeba go było przeprowadzić wcześniej lub później".
"Jednak w przeciwieństwie do swoich sąsiadów Polska powinna być dobrze przygotowana zarówno ze strategicznego jak i finansowego punktu widzenia, zanim zacznie składać wątpliwe zobowiązania" - dodał.
KONKURS PIĘKNOŚCI
Gdyby oceniać samoloty po ich dokonaniach bojowych, przetarg ograniczyłby się do zaciętej walki pomiędzy Miragem a F-16. Obie te maszyny udowodniły swoje zalety bojowe w ostatnich akcjach na Bałkanach i w Afganistanie.
Przedstawiciele Dassaulta zwracali uwagę na zdolność ich samolotu do szybkiej reakcji, jego niezawodność, potężny radar, który umożliwia szybkie dostrzeżenie przeciwnika, oraz potężne uzbrojenie.
"Sześć francuskich Mirage'ów przyleciało do Kirgistanu 28 lutego, a misje bojowe w Afganistanie rozpoczęło 2 marca" - powiedział Olivier Cloup z działu sprzedaży Dassaulta.
Przedstawiciel Lockheeda w Europie Środkowej William Perkins mówi z kolei, że o zaletach F-16 najlepiej świadczy fakt, że lata on w siłach powietrznych 27 krajów na całym świecie.
W porównaniu przeprowadzonym przez "Lotnictwo Wojskowe" Mirage uzyskał ostatecznie niewielką przewagę na F-16. Francuski samolot lepiej wypadał w walce powietrznej, natomiast F-16 miał lepsze osiągi jeżeli chodzi o atakowanie celów naziemnych.
NAJNOWSZY ZNACZY NAJLEPSZY?
Gripen jest najnowszym modelem z całej trójki, ale krytycy zwracają uwagę, że został on pierwotnie zaprojektowany dla sił powietrznych neutralnej Szwecji i dlatego w przeciwieństwie do swoich rywali nie jest samolotem prawdziwie wielozadaniowym.
Według podsumowania stworzonego przez Dessaulta szwedzko-brytyjska maszyna ustępuje rywalom pod względem maksymalnej prędkości, zasięgu oraz uzbrojenia jakie jest w stanie wziąć na pokład.
Lars Campner z Gripena słyszał już te zarzuty wielokrotnie. Odrzuca on jako nieuzasadnione twierdzenia, że Gripen nie jest przygotowany do uzupełniania paliwa w powietrzu oraz, że brakuje mu ciężkiego uzbrojenia.
Zarazem przedstawiciel konsorcjum przekonuje, że Gripen oferuje najlepsze warunki "offsetu", czyli programu inwestycji w polski sektor zbrojeniowy, który ma towarzyszyć przetargowi.
"Tu wygrywamy bezapelacyjnie" - powiedział Campner.
W przetargu nie bez znaczenia pozostaje kontekst polityczny. Polska, która do końca roku chce zakończyć negocjacje akcesyjne z Unią Europejską, będzie musiała wybrać pomiędzy zyskaniem wdzięczności europejskich sojuszników, a podkreśleniem swoich tradycyjnie silnych związków z Waszyngtonem.
Obserwatorzy sceny politycznej w Warszawie spekulują, że po zakończeniu drugiej kadencji prezydenckiej w 2005 roku Aleksander Kwaśniewski być może będzie się ubiegał o fotel sekretarza generalnego NATO. Zakup amerykańskich samolotów z pewnością nie zaszkodziłby tym planom.
Decyzję w sprawie wyboru samolotu podejmie jednak premier Miller, a nie prezydent Kwaśniewski. Dla niego zaś priorytetem pozostaje wejście do UE. Szef rządu wypowiada się w sprawie przetargu bardzo powściągliwie.
"(...) To musi być jeden typ samolotu, taki, który spełnia najlepiej oczekiwania współczesnego pola walki, ale także za którym idzie bardzo interesująca propozycja offsetowa" - powiedział Miller w poniedziałkowym wywiadzie dla Polskiego Radia.
"Decyzja kierunkowa jest podjęta – to mają być nowe samoloty i przetarg ma być rozstrzygnięty w tym roku, pod koniec tego roku, i tak będzie" - dodał.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))