Andrzej Podsiadło trafi za granicę

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2007-03-12 00:00

Andrzej Podsiadło może zostać zmuszony do szukania pracy za granicą. W Polsce nie ma dla niego ofert.

Eksszefa PKO BP ciągnie na Wschód

Andrzej Podsiadło może zostać zmuszony do szukania pracy za granicą. W Polsce nie ma dla niego ofert.

Wprowadził na giełdę PBK, poprowadził go do fuzji z BPH, naprawił PKO BP. A teraz? Andrzej Podsiadło wkrótce może podpisać umowę o pracę z jedną z zagranicznych instytucji finansowych.

— Ma dwie bardzo obiecujące propozycje pokierowania bankami — jednego na Ukrainie, drugiego w Rosji — mówi nasz informator.

Byłego prezesa PKO BP chcą zatrudnić grupy finansowe, które nie są reprezentowane w Polsce. To właśnie z nimi Andrzej Podsiadło ma prowadzić zaawansowane rozmowy.

Sam zainteresowany nie chce komentować tych doniesień. Do końca sierpnia tego roku ma zakaz prowadzenia działalności konkurencyjnej, ale kontrakty na takie stanowiska negocjuje się zwykle wiele tygodni, więc czasu zostało w sam raz.

— Przede wszystkim Andrzej Podsiadło szuka propozycji w sektorze bankowym. Nie chce odchodzić do innej branży, np. firm doradczych, które często wybierają byli członkowie zarządów dużych banków, nie tylko w Polsce. W naszym kraju nie ma dla niego wystarczająco interesującej propozycji. Dlatego zapewne będzie musiał podjąć decyzję o wyjeździe — mówi nasz rozmówca.

Jego zdaniem, największe perspektywy kariery dla menedżerów bankowych stwarzają kierunki wschodnie.

Wbrew pozorom największą barierą dla Andrzeja Podsiadły są jego osiągnięcia.

— Zasłynął w PBK, który wprowadził na giełdę, wpuścił do niego inwestora strategicznego — austriacką grupę BA CA, tworząc jeden z najsilniejszych banków na rynku. Poprowadził go do fuzji z BPH, po czym odszedł, by naprawić PKO BP. Pod jego kierownictwem bank przestał tracić udziały w rynku detalicznym, wręcz przeciwnie — stał się znów bardzo poważnym graczem. Przeszedł restrukturyzację i wszedł na GPW — podsumowuje dokonania Andrzeja Podsiadły jeden z analityków.

Jego zdaniem, nikt mu nie zaproponuje instytucji z drugiej ligi, a stanowiska z pierwszej są pozajmowane.