ANIMEX UTRZYMA PRODUKCJĘ DROBIU
Walka o wyłączność używania znaku Krakus może skończyć się w sądzie
DUŻY OPTYMIZM: Zbigniew Nasiłowski, prezes Animexu, już w przyszłym roku spodziewa się dużego wzrostu przychodów w grupie. Nie chciał jednak zdradzić wszystkiego, co pomoże mu w prześcignięciu konkurencji. fot. Borys Skrzyński
Giełdowy Animex chciałby zdobyć minimum 20 proc. rynku mięsa czerwonego. Równocześnie holding zapowiada, że nie zamierza zrezygnować z produkcji drobiu, choć nowy właściciel Animexu nie ma doświadczenia w tego typu działalności.
Zdaniem Zbigniewa Nasiłowskiego, prezesa zarządu Animexu, spółka potrzebuje kilku lat, aby wyrosła na niekwestionowanego lidera w branży mięsnej.
— Pierwsze efekty zmian, jakie dokonują się obecnie w Animeksie, będą widoczne już w przyszłym roku. Przyczyni się do tego doświadczenie Amerykanów, którzy mają zamiar zgromadzić minimum 75 proc. akcji Animexu — twierdzi Zbigniew Nasiłowski.
— Smithfield Foods przez ostatnie 20 lat dawał swoim akcjonariuszom średnio 29 proc. zwrotu kapitału rocznie. Mamy więc czego się od niego uczyć — dodaje prezes Animexu.
Minimum 20 proc. rynku
Animex nie zamierza jednak przejmować kolejnych firm z branży, by w ciągu najbliższych lat zdobyć planowane 20 proc. rynku mięsa czerwonego.
— Dzisiaj cztery silne grupy producentów praktycznie podzieliły rynek między siebie. Zwiększenie o jakiś procent udziału w rynku wymaga odebrania go konkurencji — mówi Zbigniew Nasiłowski.
Zdaniem prezesa, nie jest to jedyna droga walki o rynek. Przede wszystkim konieczne jest wyeliminowanie konkurencji wewnątrz grupy, co oznacza głównie przyśpieszenie procesów konsolidacyjnych.
Animex zamierza również konkurować w sieciach hipermarketów, oferując pełną gamę asortymentową swoich wyrobów.
Zbigniew Nasiłowski nie wyklucza, że Animex może stać się również firmą, wokół której będzie konsolidowała się branża drobiowa.
— Najpierw jednak trzeba połączyć firmy drobiowe w grupie i doprowadzić do specjalizacji produkcji — twierdzi prezes.
Walka o Krakusa
Nie da się walczyć o rynek bez reklamy telewizyjnej.
— Kampania telewizyjna jest najbardziej efektywna przy dużym asortymencie wyrobów. Musi promować zarówno firmę, jak i konkretne znaki — tłumaczy Zbigniew Nasiłowski.
Animex zamierza wypromować swoje brandy. Jest jednak pewien problem. Do niedawna znaku Krakus używało wiele firm mięsnych. Było to możliwe dzięki wykupionej od Animexu licencji. Przed paroma tygodniami Animex wypowiedział firmom nie należącym do jego grupy umowy o używanie logo Krakus. Mimo to wiele firm nadal go używa.
— Tym samym wprowadzają klientów w błąd. Jeśli nie zaprzestaną posługiwania się nim, możliwe, że podamy ich do sądu — zapowiada Zbigniew Nasiłowski.
Prezes Animexu nie chce na razie ujawnić nazw firm nielegalnie używających znaku Krakus.
Nowe logo
Animex otwiera nową kartę w swojej historii. W związku z tym zmieni się również logo spółki. Będzie ono nieco przypominać stary znak, ale w założeniach ma nawiązywać do nowoczesności i jakości.