Ankieta Makroekonomiczna: znika wiara w obniżki stóp

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2024-03-28 20:00

Bank centralny opublikował wyniki najnowszej Ankiety Makroekonomicznej, która pozwala zobrazować, jak zmienia się pogląd analityków na najbliższą przyszłość polskiej gospodarki. W najnowszej publikacji nie zmieniło się bardzo dużo w stosunku do tej sprzed kwartału, co jest pozytywne, bo pokazuje pewną stabilizację i przewidywalność. Są jednak dwa elementy, które się wyróżniają: rosnące prognozy płac i stóp procentowych.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Stan polskiej gospodarki wyłaniający się z prognoz można określić jako lekko podgrzany, co budzi pewne moje wątpliwości. Ale po kolei.

Ankieta ukazuje się pod koniec każdego kwartału i jest wynikiem odpowiedzi udzielanych przez 30 zespołów analitycznych, zarówno z instytucji finansowych, jak też z takich organizacji jak związki zawodowe, organizacje pracodawców itd. Mediana prognoz wzrostu PKB na ten rok wynosi 3 proc., a na kolejne dwa – 3,5 proc. To się nie zmieniło wobec poprzedniej rundy. Obecny rok ma upłynąć pod znakiem ożywienia konsumpcji, a kolejne lata – inwestycji. Wracamy na ścieżkę stabilnego rozwoju.

Trochę ciekawiej robi się po stronie inflacji. Mediana prognoz na ten rok spada z ankiety na ankietę i teraz wynosi 4,2 proc. Prognozy na kolejne lata nie kontynuują tego trendu spadkowego. Inflacja w 2025 r. ma wynieść 4,1 proc., a w 2026 r. 3,4 proc., czyli cały czas powyżej celu banku centralnego. Jest to o tyle ciekawe, że już obecnie, w marcu inflacja będzie prawdopodobnie w okolicach 2 proc. Wyniki Ankiety Makroekonomicznej implikują więc, że analitycy powszechnie oczekują wzrostu inflacji w Polsce. To intrygujące, bo wzrost gospodarczy wcale nie jest w tych scenariuszach bardzo wysoki, wysokie są za to stopy procentowe.

Rozwiązaniem zagadki podwyższonej inflacji są płace. Mają przeciętnie rosnąć o niemal 12 proc. w tym roku, a z ankiety na ankietę ta prognoza była coraz wyższa. Jest to oczywiście efekt podwyżek płac w sektorze publicznym oraz podniesienia płacy minimalnej. W kolejnych latach dynamika płac ma się stopniowo stabilizować, ale nie może to nastąpić raptownie, ponieważ proces ten ma w sobie dużo inercji. Płace są najwyraźniej elementem, który odbiera analitykom wiarę w stabilizację inflacji w pobliżu celu NBP.

W konsekwencji rosną też przewidywania dotyczące stóp procentowych. Jeszcze pod koniec grudnia ankieta wskazywała na obniżki stóp w 2024 r., teraz już tego nie wskazuje. Mediana prognoz wynosi 5,75 proc., czyli dokładnie tyle, ile wynosi obecna stopa referencyjna. Dopiero od 2025 r. mają zacząć się stopniowe obniżki, ale też będzie ich mniej, niż oczekiwano w poprzednich rundach ankiety. Teraz oczekiwana na 2025 r. stopa wynosi 5 proc., a na 2026 r. – 4 proc.

Ten obraz gospodarki jest spójny. Wydaje mi się, że możemy żyć w czasach podwyższonej inflacji ze względu na rosnące wydatki militarne, transformację energetyczną, rosnącą częstotliwość zaburzeń geopolitycznych. Czas tzw. great moderation się chyba skończył.

Pewne wątpliwości budzi natomiast fakt, czy inflacja rzeczywiście może utrzymywać się powyżej 4 proc., a wzrost gospodarczy powyżej 3 proc. w sytuacji, gdy stopy procentowe są tak wysokie jak obecnie. Stopa na poziomie 5,75 proc. przy obecnej inflacji jest już naprawdę wysoka i będzie pewnie w końcu ograniczała popyt. Jesteśmy inflacyjnie w innym świecie niż w zeszłym roku. W warunkach wysokiej inflacji taka stopa procentowa nie oddziaływała tak, jak w warunkach niskiej inflacji.