Podczas spotkania w centrali spółki w Wolfsburgu Antlitz tłumaczył, że wydatki na główną markę koncernu są większe niż generowane przez nią zyski, co jest nie do utrzymania w dłuższym terminie. Jako główną przyczynę pogorszenia sytuacji Volkswagena wskazał to, że rynek motoryzacyjny w Europie nie wrócił do poziomu sprzed pandemii. Przypomniał, że przed COVID-19 sprzedawano w Europie ok. 16 mln aut rocznie. Po pandemii liczba ta spadła do ok. 12 mln, głównie z powodu braku półprzewodników. Antlitz spodziewa się wzrostu sprzedaży w Europie do ok. 14 mln aut. Różnica ok. 2 mln aut w stosunku do sprzedaży przed pandemią oznacza zaostrzenie konkurencji, podkreślił.
- Grupa Volkswagena jest największym producentem z około 25 proc. udziału w europejskim rynku. Oznacza to, że wypadnie na nas o 500 tys. aut mniej, co odpowiada dwóm fabrykom – powiedział Antlitz. – Nie ma to nic wspólnego z naszymi produktami czy słabą skutecznością sprzedaży. Po prostu nie ma już rynku na auta – dodał.
Dyrektor operacyjny Volkswagena powiedział, że konieczne jest poprawienie efektywności kosztowej i wydajności, szczególnie fabryk w Niemczech.
- Nadal mamy rok, może dwa lata, aby naprawić sytuację. Ale musimy wykorzystać ten czas – podkreślił Antlitz.
W poniedziałek Volkswagen wydał oświadczenie, w którym poinformował, że w celu skuteczniejszego obniżenia kosztów analizuje bezprecedensowy krok polegający na zamknięciu niektórych fabryk w Niemczech.
- Otoczenie gospodarcze stało się jeszcze trudniejsze i nowi gracze pojawili się w Europie – wyjaśnił prezes Oliver Blume. – Niemcy jako lokalizacja biznesu zostają jeszcze bardziej w tyle pod względem konkurencyjności – dodał.
Volkswagen poinformował, że potencjalne działania, dotyczące głównej marki aut osobowych koncernu, a także innych jednostek grupy, uwzględniają również próbę zakończenia porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie utrzymania miejsc pracy do 2029 roku. Firma rozważa zamknięcie co najmniej jednej większej fabryki samochodów i jednego zakładu produkującego podzespoły w Niemczech. Byłoby to pierwsze takie działanie w 87-letniej historii Volkswagena.
Volkswagen zatrudnia ok. 300 tys. osób w Niemczech. Połowę miejsc w jego radzie nadzorczej zajmują przedstawiciele pracowników. Władze Dolnej Saksonii, która ma 20 proc. akcji spółki, często zajmują stanowisko zgodne z prezentowanym przez związku zawodowe w firmie.
