Antonow i Alenia wracają do gry

Cezary Pytlos
07-06-2001, 00:00

Antonow i Alenia wracają do gry

Ministerstwo Obrony Narodowej ma problem. Może okazać się, że resort nie będzie mógł złożyć zamówienia na dostawę samolotów transportowych u hiszpańskiego producenta CASA, pomijając w dodatkowych negocjacjach włoską Alenię i ukraińskiego Antonowa. Gra się toczy o kontrakt wartości 800 mln zł.

W kwietniu minister obrony narodowej ogłosił, że unieważnia przetarg na samolot transportowy i że podjął decyzję o wyborze maszyny w trybie z „ wolnej ręki”. Dostawcą, z którym negocjowane miały być warunki kontraktu, została hiszpańska CASA. Tymczasem losy tego konkursu wciąż są niejasne.

— Postępowanie przetargowe od początku było prowadzone na zasadach szczególnych, zgodnie z zapisami rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie określenia szczególnych zasad udzielania zamówień publicznych ze względu na ochronę bezpieczeństwa narodowego, ochronę tajemnicy państwowej, stan klęski żywiołowej lub inny ważny interes państwa — mówi Anita Wichniak-Olczak, rzecznik prasowy Urzędu Zamówień Publicznych.

Rozporządzenie o trybie szczególnym nie zdejmuje jednak z zamawiającego (w tym przypadku ministra obrony narodowej) obowiązku respektowania zapisów ustawy o zamówieniach publicznych. Artykuł 71 tej ustawy dopuszcza zamówienie z wolnej ręki tylko w przypadku, gdy ze względu na szczególny rodzaj dostaw czy usług można je uzyskać tylko od jednego dostawcy lub wykonawcy.

Koncerny protestują

A jest to sprawa dość kontrowersyjna. Carmelo Cosentino, wiceprezes konkurencyjnego koncernu włoskiego Alenia, który oferuje polskiej armii samolot Spartan, oskarżył publicznie polskie władze, że celowo wykluczyły produkt jego firmy. Jego zdaniem, w listopadzie ubiegłego roku w Turynie koncern zaproponował polskiemu dowództwu prototypy transportowców i poinformował, że zgodnie z planem samolot otrzyma w czerwcu certyfikat lotnictwa cywilnego (taki certyfikat posiada CASA).

— Tymczasem w lutym zażądano od nas certyfikatu i ze względu na jego brak wykluczono z przetargu — skarży się wiceprezes włoskiego koncernu.

Według niego, takich certyfikatów od nowego samolotu (Spartan lata od dwóch lat) wymaga się w momencie dostawy (a ta jest przewidziana w ciągu dwóch lat), nie zaś w chwili wyboru. Prawdopodobnie decyzję unieważniającą przetarg kwestionują również przedstawiciele drugiego przegranego — ukraińskiego Antonowa.

MON się wycofuje

Powstała sytuacja patowa, której obraz dodatkowo zaciemnia wciąż nie sprecyzowane stanowisko Ministerstwa Obrony Narodowej, które zaczyna wycofywać się z kwietniowej deklaracji o zakupie z wolnej ręki.

— To, że kupimy samolot z wolnej ręki, to jedynie spekulacje mediów — ucina Jerzy Smoliński, rzecznik prasowy MON.

Nie precyzuje jednak, w jakim trybie zostanie zrealizowane zamówienie, którego wartość — jak ujawniło niedawno Ministerstwo Gospodarki — wyniesie blisko 200 mln USD (800 mln zł). Wygląda na to, że cała sytuacja wymyka się spod kontroli.

— Ze względu na szczególny tryb postępowanie przetargowe nie podlega prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych. Jeżeli nastąpiłoby w tym przypadku naruszenie ustawy o zamówieniach publicznych, to skutkuje to naruszeniem dyscypliny finansów publicznych, a więc ewentualne uwagi należą do rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Tryb zamówienia może również zakwestionować Najwyższa Izba Kontroli — mówi Anita Wichniak-Olczak.

Dorota Safjan, rzecznik dyscypliny finansów publicznych, ani przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli nie zajęli jednak stanowiska w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Cezary Pytlos

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Antonow i Alenia wracają do gry