Amerykanie chcą prześwietlać kontenery przypływające do ich portów. Wszystkie. To na razie tylko pomysł federalnych służb USA. Chęć skanowania wszystkich kontenerów rozładowywanych we wszystkich portach USA ma wynikać z potencjalnego, ale wysokiego zagrożenia przemytem materiałów radioaktywnych i ładunków wybuchowych przeznaczonych dla terrorystów.
Jednak według przedstawicieli służb celnych USA skanowanie wszystkich kontenerów jest niecelowe, a może grozić zakłóceniami w handlu zagranicznym i spowodować straty finansowe. Według ich opinii urządzeniami do prześwietlania promieniami gamma i rentgenowskimi można sprawdzić tylko 4,1 proc. z milionów kontenerów, które co roku trafiają do amerykańskich portów. Zarazem, według szacunków, zagrożenie dla bezpieczeństwa mogą stanowić przesyłki w około 19 proc. kontenerów. Prawdopodobnie sprawa zostanie przesunięta do rozstrzygnięcia po wyborach prezydenckich.
Ze względu jednak na to, że zagrożenie terrorystyczne rośnie również w Europie, nie bez podstaw jest pytanie o podobne pomysły na starym kontynencie. Jeszcze takich nie ma, ale gdyby się pojawiły, to ich realizacja mogłaby być niewykonalna bez poważnych perturbacji w łańcuchach dostaw i bez wielomilionowych inwestycji.
— Przy zastosowaniu dzisiejszych metod skanowania wdrożenie takiego pomysłu wydaje się mało prawdopodobne. Obecnie kontenery są transportowane do skanera ustawionego na terenie portu, co wymaga czasu i pracy wielu ludzi. W portach nie ma miejsca na dodatkowe skanery, a konieczność prześwietlania każdego kontenera mogłaby sparaliżować porty — uważa Piotr Kozłowski, dyrektor biznesu oceanicznego w DB Schenker Logistics.
Być może skanowanie na tak dużą skalę stałoby się możliwe, gdyby np. odbywało się poza portami lub gdyby skanery ustawiono wzdłuż drogi wyjazdowej. Przedstawiciele terminali kontenerowych w Polsce uważają, że amerykański pomysł jest „nie do zrealizowania” w Europie.