Czytasz dzięki

Anwim przyśpieszył w pandemii

Firma zarządzająca siecią stacji Moya wykorzystała pandemię do pozyskania 10 nowych lokalizacji i uzgodnienia przejęcia sieci eMila

W czasie ogólnokrajowego lockdownu Anwim, zarządzający siecią stacji paliw Moya, wcisnął gaz. Jego zespół ruszył w Polskę szukać dobrych lokalizacji pod stacje paliw.

Na sieci marketów Dino fundusz Enterprise Investors zarobił 727 proc.
Teraz chce powtórzyć ten sukces w paliwach i pcha sieć Moya ku ekspansji. Jej
barwy ma już 248 stacji, apetyt jest znacznie większy.
Zobacz więcej

SIEĆ Z APETYTEM:

Na sieci marketów Dino fundusz Enterprise Investors zarobił 727 proc. Teraz chce powtórzyć ten sukces w paliwach i pcha sieć Moya ku ekspansji. Jej barwy ma już 248 stacji, apetyt jest znacznie większy. Fot. ARC

— Udało nam się wykorzystać pandemię do przyśpieszenia rozwoju sieci stacji. Podpisaliśmy ok. 10 nowych umów nabycia lub dzierżawy stacji i gruntów pod budowę stacji. Negocjujemy też kolejne — mówi Paweł Grzywaczewski, członek zarządu Anwim.

Na koniec 2019 r. Anwim miał 243 stacje w barwach Moya i plan szybkiego rozwoju. Pandemia tego nie zmienia.

eMila długo czekała

Ekspansywna strategia Anwimu ma początki w połowie 2018 r. Wtedy w akcjonariacie firmy pojawiła się firma private equity Enterprise Investors, wówczas świeżo po wyjściu z inwestycji w sieć marketów Dino. Dino było inwestycyjnym sukcesem, podobne nadzieje EI wiąże z Anwimem. Przedstawiciele inwestora zapowiadali w 2018 r. konsolidację na rynku stacji paliw i wyłożyli pieniądze.

Anwim wydaje te pieniądze nie tylko na pojedyncze lokalizacje, ale i na sieci. W połowie czerwca podpisał przedwstępną umowę przejęcia sieci eMila od firmy BM Reflex. Plan zakłada, że w tym roku Anwim kupi 26 takich obiektów, a ponadto będzie miał opcję dokupienia dodatkowych czterech w 2021 r. Przejmowane stacje przejdą rebranding.

Transakcja z BM Reflex jest ciekawa z dwóch powodów. Po pierwsze, firma wystawiłasieć eMila na sprzedaż już w połowie 2017 r. Tłumu chętnych nie było, choć w połowie 2019 r. wydawało się, że nowym właścicielem zostanie Eneris, firma zajmująca się usługami komunalnymi, m.in. związanymi z wodą i śmieciami. Dostała nawet zgodę UOKiK, ale do transakcji nie doszło. Po drugie, eMila to stacje bezobsługowe. Tę sieć zbudowała fińska firma Neste i kilka lat temu sprzedała, nie kryjąc, że koncept się w Polsce nie sprawdził. Paweł Grzywaczewski przekonuje jednak, że polski rynek do takich stacji już dojrzał.

Polacy polubili automaty

— Klienci mają dziś inne nastawienie do stacji automatycznych niż jeszcze kilka lat temu. Rynek bardzo się w tym czasie zmienił. Sieci handlowe przyzwyczajają już Polaków do kas automatycznych, a pandemia tylko ten trend wzmacnia. Rośnie też popularność płatności elektronicznych i aplikacji do płatności zbliżeniowych, co nie jest bez związku z wchodzeniem na rynek nowego pokolenia klientów. Jestem przekonany, że stacje automatyczne będą notować wzrosty w kolejnych latach — uważa menedżer Anwimu.

Automatyzacja rozwinęła się na tyle, że Anwim rozważa również łączenie formatów w ramach sieci, np. wprowadzenie stacji z obsługą w ciągu dnia, a bez obsługi w nocy.

— Ponadto eMila to dla nas dobre uzupełnienie sieci, które pozwoli nam zaistnieć w kolejnych większych miastach. Takie lokalizacje pomagają budować rozpoznawalność marki — podkreśla Paweł Grzywaczewski.

Wakacje w Polsce cieszą

W 2019 r. Anwim miał 3,88 mld zł przychodów i 36 mln zł zysku netto. W czasie lockdownu odnotował spadki, ale ludzi nie zwalniał, pensji nie obcinał. Ograniczył jednak wydatki marketingowe.

— Wpływ pandemii i lockdownu na nasze wyniki nie odbiegł od średniej z branży. Sprzedaż paliw zmniejszyła się w zależności od rodzaju paliwa i od regionu. Najbardziej ucierpiały lokalizacje w miastach, pandemia uderzyła też silnie w koncepty gastronomiczne. Sklepy na stacjach radziły sobie nie najgorzej, bo widoczny był odwrót klientów od supermarketów — wylicza Paweł Grzywaczewski.

Od połowy maja popyt się odbudowuje, choć nie Anwim nie doszedł jeszcze do poziomów sprzedaży w 2019 r.

— Z drugiej strony wszystko wskazuje, że te wakacje Polacy spędzą w kraju, co może się przełożyć na dobre wyniki. Nie podejmuję się jednak przewidywać, kiedy branża wróci na trwałą ścieżkę wzrostu — mówi Paweł Grzywaczewski.

Stacji w Polsce coraz mniej

Na polskim rynku operatorów niezależnych od koncernów paliwowych Anwim jest liderem. Według rankingu POPiHN na koniec pierwszego kwartału miał 248 stacji pod szyldem Moya. Daleko za nim, z wynikiem 90 stacji, uplasował się Pieprzyk. Liderem rynku, w ujęciu całkowitym, jest PKN Orlen, zarządzający siecią 1778 stacji. Negocjuje z Komisją Europejską przejęcie Lotosu, który ma 439 stacji. Branża nie ma wątpliwości, że ewentualna zgoda będzie warunkowa, a warunkiem będzie m.in. sprzedaż części stacji. Ogółem w Polsce funkcjonują 7432 stacje, a od 2018 r. ich liczba co roku lekko spada.

OKIEM KONKURENTA

Wirus pomaga stacjom automatycznym

ADAM SIKORSKI, prezes i właściciel Unimotu, prowadzącego sieć Avia

Zzainteresowaniem przyglądam się Anwimowi, fajnie działa na rynku. Ma w akcjonariacie fundusz, więc agresywnie idzie do przodu, zwiększając zasięg sieci. My po prostu chcemy zarabiać, ale obie strategie są sensowne. My też przyglądaliśmy się sieci eMila, ale było to w 2019 r. Były to czasy przed wirusem, sieć wyceniała się wysoko i ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na transakcję. Dziś, w warunkach pandemii, koncept bezobsługowy zyskuje na atrakcyjności, ale z drugiej strony biznesplan rozpisuje się na wiele lat. Czy zwyczaje z pandemii pozostaną z nami dłużej? Zobaczymy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane