KUKE będzie bardziej otwarta na klienta. Jeśli dogada się z bankami, to firmy w jednym okienku załatwią kredyt i jego ubezpieczenie.
Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), naciskana przez konkurencję, nie ma wyboru i obiecuje, że stanie frontem do klienta. Moment nie jest przypadkowy — po przystąpieniu Polski do UE przedsiębiorcy aktywniej zaczęli szukać wsparcia na rynku ubezpieczeń eksportowych, na którym — oprócz KUKE — działają też niemiecki Euler Hermes oraz francuski Coface.
— Ułatwienia w przekraczaniu granicy sprawiają, że wiele firm, dotąd zajmujących się tylko wewnętrznym rynkiem, może zacząć poszukiwać odbiorców w krajach Unii. Oczekujemy, że wzrosną także obroty w handlu z krajami zza wschodniej granicy. Fundusze strukturalne w dużej mierze trafią do firm branży spożywczej, które są zainteresowane handlem z Rosją lub Białorusią — twierdzi Jarosław Biernacki, prezes KUKE.
To powinno pomóc KUKE w wykonaniu tegorocznych planów, które zakładają ubezpieczenie 5 proc. obrotów eksportowych Polski. W pierwszym kwartale było to 3,26 proc. (464 mln USD). Pomocną dłoń wyciągnąć mają także banki.
— Nasz klient to małe i średnie przedsiębiorstwa, dlatego zamierzamy rozwinąć współpracę z bankami sieciowymi. Poza tym dla banków ubezpieczenie kredytu eksportowego jest lepszym i pewniejszym zabezpieczeniem niż hipoteka — zapewnia Jarosław Biernacki.
KUKE ma na celowniku PKO BP, Pekao i BGŻ. Rozmowy trwają od dłuższego czasu i niedługo projekt ruszy. Jeśli rozmowy skończą się pozytywnie, to firmy — w jednym okienku bankowym — będą mogły wziąć kredyt i go ubezpieczyć. Porozumienie z bankami powinno pozwolić KUKE na zebranie w tym roku 32,55 mln zł składki z działalności komercyjnej i osiągnąć niemal 1,5 mln zł zysku netto.