Aplikacje CAD/CAM/CAE kupują małe firmy

Kamil Kosiński
opublikowano: 2000-03-27 00:00

Aplikacje CAD/CAM/CAE kupują małe firmy

Fabryki lekceważą oprogramowanie inżynierskie

LEKCEWAŻONE KOSZTY: W wielu polskich firmach praca projektanta wciąż jest częścią ogólnych kosztów przedsiębiorstwa. Nikt nie przelicza na pieniądze czasu pracy inżynierów — twierdzi Elżbieta Antczak, prezes polskiego oddziału Unigraphics Solutions. fot. MP

Wśród polskich przedsiębiorstw zainteresowanie zintegrowanymi systemami inżynierskimi przejawiają głównie małe i średnie firmy prywatne. Państwowe zakłady nad zakup oprogramowania przedkładają inwestycje w tradycyjne narzędzia produkcji, takie jak np. obrabiarki.

Głównymi użytkownikami zintegrowanych systemów wspomagania projektowania, wytwarzania i analizy inżynierskiej klasy CAD/CAM/CAE (Computer Aided Design/Manufacturing/Engineering) są w Polsce lokalne oddziały międzynarodowych koncernów elektromaszynowych. Z reguły oprogramowanie to zostało jednak kupione u krajowych przedstawicieli domów softwareŐowych zajmujących się jego wytwarzaniem.

— W Polsce pracuje 120 stanowisk naszego systemu. Zaledwie kilkanaście z nich zostało kupionych za granicą, a następnie przetransferowanych do polskich oddziałów międzynarodowych koncernów — informuje Elżbieta Antczak, prezes polskiego oddziału Unigraphics Solutions.

— Filie międzynarodowych koncernów gospodarują własnymi budżetami i dlatego dostawy oprogramowania realizują na lokalnych rynkach. W przypadku niektórych firm bierzemy jednak pod uwagę upusty cenowe ustalone pomiędzy centralami — naszą i klienta — precyzuje Rafał Żmijewski, z polskiego oddziału firmy IBM, kontrolującej markę CATIA.

Wolą maszyny

Wśród przedsiębiorstw o polskim rodowodzie, zintegrowanymi systemami inżynierskimi zainteresowane są najczęściej firmy średnie i małe, mające jednak strategiczną wizję rozwoju. Użytkownikami tego typu aplikacji są przede wszystkim kilkuosobowe narzędziownie lub biura projektowe utrzymujące się ze zleceń regularnie pozyskiwanych od zagranicznych kontrahentów. Niewielkie zainteresowanie oprogramowaniem typu CAD/CAM/CAE przejawiają zaś, zatrudniające po kilkaset osób, państwowe przedsiębiorstwa. Najczęściej odstraszają je ceny systemów, rozpoczynające się od kilkudziesięciu tysięcy złotych za jedno stanowisko w najprostszej konfiguracji. Dystrybutorzy oprogramowania zwracają przy tym uwagę, iż często nie są to zakłady w zupełnie katastrofalnej sytuacji finansowej. Wiele z nich od kilku lat tkwi w pewnym marazmie i ani nie pogarsza, ani nie polepsza swojej sytuacji finansowej, a środki które można by przeznaczyć na zakup zintegrowanych aplikacji inżynierskich wydaje na cele nieprodukcyjne, np. reprezentacyjne.

— W państwowych firmach dominują stare nawyki. Jeśli coś dużo kosztuje, a nie można tego dotknąć, to szefowie takich firm od razu są temu niechętni. Jeśli muszą dokonać wyboru pomiędzy obrabiarką a oprogramowaniem, to prawie na pewno wybiorą obrabiarkę. Nie zawsze rozumieją, że aplikacje inżynierskie są narzędziem służącym do pomnażania zysków — żali się Rafał Żmijewski.

Strategia inwestora

Najczęściej przedsiębiorstwa tego typu interesują się aplikacjami klasy CAD/CAM/CAE dopiero po wkroczeniu do nich zachodnich inwestorów. Jednak i wtedy wprowadzenie nowoczesnych technologii informatycznych do projektowania nie jest pewne.

— Wykupienie państwowego zakładu przez zachodniego partnera nie zawsze pociąga za sobą radykalne zmiany w wykorzystaniu oprogramowania typu CAD/CAM/CAE. Systemy tego typu wprowadza się tylko wtedy, gdy firma ma się rozwijać i uczestniczyć w procesie tworzenia nowych produktów. Jeśli zakład zostaje zdegradowany do roli montowni, to zintegrowanych systemów inżynierskich raczej się do niego nie wprowadza — wyjaśnia Tomasz Szenfelder, prezes firmy 3D Pro, sprzedającej system Pro/ENGINEER.