Appolonia szykuje jabłkową rewolucję

Rozpoznawalna marka owoców dla zachodnich producentów jest normą, dla polskich — science fiction. Sadownicy marketingowcy chcą to zmienić

Polscy sadownicy, najwięksi eksporterzy na świecie, pod względem wolumenu produkcji zajmują trzecie miejsce. — Może i brzmi dumnie, ale co z tego, skoro to produkt „no name”, niepodpisany, a więc taki, za którego jakość producent nie bierze odpowiedzialności — mówi Michał Lachowicz, prezes Appolonii. Przypomina o nagłośnionym w mediach przypadku wysyłki zepsutych owoców do Singapuru.

OD KWIATKA DO UST:
Zobacz więcej

OD KWIATKA DO UST:

Marka jabłek oznacza wzięcie odpowiedzialności za cały proces: od kwiatka do ust konsumenta — tłumaczy Michał Lachowicz, prezes Appolonii. Marek Wiśniewski

— Wyjechały tam nienadające się do transportu na taką odległość odmiany letnie, dla których nawet do Rosji było za daleko. Dlaczego wyjechały? Bo polskie jabłka to po prostu jabłka tanie, a nie producenta X czy Y. Najwyższy czas to zmienić — uważa Michał Lachowicz.

Duża siła

Appolonia, którą kieruje, powstała jako zrzeszenie pięciu grup producenckich. Dzisiaj w jej ramach działa już 19 grup z roczną produkcją na poziomie 300 tys. ton, z czego 220 tys. ton spełniających normy dla owoców deserowych. To kilkanaście procent wszystkich deserowych jabłek zbieranych w Polsce.

— Każdy z nas miał mniej więcej 1 proc. produkcji. To za mało, by być poważnym partnerem dla dużych odbiorców, bo nie sposób zagwarantować stabilnych dostaw przez cały rok. A bez tego trudno mówić o budowaniu marki, za którą stoi przecież nie tylko jakość towaru, ale również terminowość dostaw, obsługa klienta itd. Dlatego postanowiliśmy się zjednoczyć — tłumaczy Michał Lachowicz.

Dlaczego do tej pory nie powstała żadna silna polska marka owoców lub warzyw, choć prób było sporo? Maciej Jóźwicki, prezes Marwitu, mówi o dużym rozdrobnieniu branży i rezerwie, z jaką producenci podchodzą do grup, obawiając się, że zostaną oszukani.

— Trudno zbudować siłę sprzedażową wystarczającą do wprowadzenia marki. To kwestia uzgodnienia jednej koncepcji i jej konsekwentnego wdrażania. Na większą skalę jeszcze nikomu w Polsce się to nie udało — przyznaje Maciej Jóźwicki. Dogadali się natomiast sadownicy — Applex, La-sad, Sadeks, Polsad i Twój Owoc, założyciele Appolonii, którzy wcześniej próbowali rozpropagować własne marki. Wespół z rynkowymi ekspertami stworzyli strategię promocji jednej.

— Wszystko zostało dokładnie przemyślane i zaprojektowane przez fachowców. Appolonia kojarzy się z jabłkiem — apple i z Polską. Również jej logotyp jest połączeniem jabłka i konturów Polski — dodaje szef Appoloni. Jego zdaniem, nie ma powodu, by sadownicy nie korzystali z profesjonalnych strategii przygotowanych przez agencję reklamową, z jakich korzystają inni producenci żywności.

— Aby być konkurencyjnym na rynku międzynarodowym, trzeba stosować międzynarodowe standardy działania. Jesteśmy firmą ludzi młodych, czujemy się obywatelami świata i korzystamy z zachodnich rozwiązań — twierdzi Michał Lachowicz.

O wprowadzeniu markowych jabłek na rynek wspominał w zeszłym roku nawet Maspex Wadowice, nie sadownik, ale spożywczy gigant z fabrykami w kilku europejskich krajach. Kupił jabłka i rozdawał je z logo Tymbark. Ich sprzedaż na razie nie ruszyła.

Jabłko dla oka

Na razie Appolonia trafiła do Hiszpanii. — W zakresie dystrybucji też postawiliśmy na sprawdzone rozwiązania. W każdym kraju poszukujemy przedstawiciela — głównego dystrybutora, który pilnuje całości naszych interesów na danym rynku. Dziś w Hiszpanii króluje włoska marka Melinda. Pozycję budowała tu konsekwentnie przez cztery lata. My też możemy to osiągnąć — uważa Michał Lachowicz.

Jego zdaniem, dwie istotne polskie przewagi nad zachodnimi markami to naturalność produkcji i cena. — Świat dąży do obniżenia w produktach zawartości pozostałości chemicznych. Polskie owoce biją pod tym względem inne europejskie jabłka. Eksportowaliśmy dużo do Rosji, która miała kilkakrotnie ostrzejsze normy niż UE. Ponadto możemy zaoferować jabłka zachodniej jakości, ale znacznie tańsze — twierdzi szef Appolonii. Firma wciąż się uczy.

— Niedawno dopracowaliśmy np. wygląd kartonu. Wbrew pozorom takie aspekty często decydują o sprzedaży, bo kupuje oko. Opakowanie powinno być z lepszego materiału, odpowiednio kolorowe i tak złożone, by po otwarciu jabłka były świetnie wyeksponowane. Merchandisingu nauczyli się kiedyś producenci makaronów czy soków. Teraz czas na sadowników — mówi Michał Lachowicz. Lada moment firma będzie otwierać przedstawicielstwa w kolejnych krajach. Z polskimi sieciami dopiero prowadzi rozmowy. © Ⓟ

OKIEM MARKETINGOWCA

Grunt to spełnić obietnice

JACEK SADOWSKI prezes agencji Demo Effective Launching

Światowa marka polskich jabłek? Czas najwyższy. Oczekują tego i polscy, i zagraniczni konsumenci. Praktycznie każdy rozpoznaje banany Chiquita, dlaczego więc ma nie rozpoznawać marki jabłek? Wszędzie tam, gdzie podejmowana jest decyzja, działa marka — poczynając od wyboru męża, a kończąc na jabłkach. To, jak się zachowujemy i wyglądamy, jakie mamy wartości i czy dotrzymujemy słowa, decyduje, czy konsument nas wybierze i będzie lojalny. Dlatego kluczowe dla jabłkowej marki będzie spełnienie obietnic, które będą za nią stały. Ostatni trudny rok najwyraźniej pokazał sadownikom, że muszą działać razem. Gdyby zaczęli budować markę w lepszych czasach, mieliby na pewno większe możliwości finansowe.

Jak to robią inni

Marlene, jabłka z południowego Tyrolu, postawiły na solidną promocję, która u nas jest domeną raczej państwowych spółek gazowych i energetycznych. Sponsorują wyścigi kolarskie i biegi, pojawiają się jako product placement w serialach. Wchodzą w kooperację B2B — nalepki z jabłek służą np. jako vouchery w sklepie wysyłkowym Zalando.

Jabłka oczekują też na turystów w muzeach. Marlene to dzieło konsorcjum VOG (Południowotyrolskiej Kooperatywy Producentów Owoców), które zrzesza 5,2 tys. producentów. Inną włoską markę, Melindę, tworzy 4 tys. sadowników z Val di Sole i Val di Non. To ich logo nosili uczestnicy jednego z najsłynniejszych biegów narciarskich — Marcialonga. Marka sponsoruje też m.in. wyścigi kolarskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Appolonia szykuje jabłkową rewolucję