Zajmująca się tworzeniem indeksów firma S&P Dow Jones wykreśliła marokańską giełdę z listy rynków wschodzących. To trzecia w ostatnim czasie, obok powodzi na południu kraju i utraty prawa do organizacji Pucharu Afryki (Maroko żądało przełożenia mistrzostw ze względu na epidemię wirusa ebola), klęska, jaka spotkała ten jeden z najbardziej otwartych krajów świata islamskiego. „Kluczowym problemem dla uczestników rynku marokańskiego jest brak płynności” — uzasadniało decyzję S&P Dow Jones.

To jednak posunięcie, które nie zmieni kierunku, w którym podąża gospodarka Maroka, jednego z niewielu krajów w regionie, który oparł się zamieszaniu związanemu z tzw. arabską wiosną z 2011 r. Dynamika PKB, która w ostatnich czterech latach zdołała utrzymać się średnio powyżej 3 proc., już w przyszłym roku przyspieszy do 4,7 proc. — przewiduje Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Motorem napędowym gospodarki pozostanie przemysł motoryzacyjny i turystyka. Dzięki wybudowaniu w Tangerze przez francuski koncern Renault największej fabryki samochodów całej północnej Afryki Maroko będzie mogło w najbliższych latach produkować 400 tys. aut rocznie, podczas gdy jeszcze dwa lata temu zdolności produkcyjne wynosiły zaledwie 60 tys. sztuk. Tymczasem koniunkturę w branży turystycznej napędzają kłopoty innych krajów z regionu. W ubiegłym roku liczba zagranicznych turystów odwiedzających Maroko wzrosła o 7 proc. — wielu z nich ze względów bezpieczeństwa musiało zrezygnować z wyjazdu do Tunezji czy Egiptu.
— Maroko jest jasnym punktem na mapie regionu. Dla nas arabska wiosna była jak powiew wiatru, a inwestorzy doceniają naszą stabilność polityczną i gospodarczą — zachwalał Mohamed Boussaid, minister finansów, w rozmowie z „FT”. To wcale nieodosobniona opinia. Wielu analityków zapowiada, że Maroko będzie w najbliższych latach najlepiej rozwijającą się gospodarką afrykańską na północ od Sahary. Kraj zbiera żniwa z rozpoczętych 10 lat temu reform. Skupiły się one na inwestycjach w infrastrukturę, przemysł i energetykę ze źródeł odnawialnych.
Teraz priorytetem pozostaje obniżenie sięgającego równowartości 5,4 proc. PKB deficytu budżetowego, w czym importującemu ropę krajowi pomagają niższe ceny surowca. Maroko, wciąż biedniejsze od takich krajów, jak Tunezja czy Algieria, ma także ambicję stać się regionalną potęgą finansową.
W nowo powstałym centrum finansowym w Casablance zainstalowało się już 60 firm i instytucji, w tym również wart 3 mld USD fundusz Afrykańskiego Banku Rozwoju, który ma finansować projekty infrastrukturalne w całej Afryce. Ekspansję w regionie prowadzą tymczasem marokańskie korporacje.
Grupa Banque Marocaine du Commerce Exterior za pośrednictwem spółki zależnej jest obecna w 17 afrykańskich krajach. Paradoksalnie nawet decyzja S&P Dow Jones o przeniesieniu marokańskiego rynku akcji z grupy rynków wschodzących do tzw. granicznych może się krajowi przysłużyć.
Zmiana klasyfikacji nie odstraszy inwestorów, którzy z Marokiem są zaznajomieni, a w nowym indeksie rynek akcji z Casablanki będzie miał znacznie większy udział, niż miał dotychczas we wskaźniku rynków wschodzących. Największa krajowa spółka giełdowa, posiadający ponad 30 mln użytkowników Maroc Telecom, zostanie emitentem, który dysponuje największym udziałem w indeksie rynków granicznych, obliczanym przez S&P Dow Jones.
