Arbitraż pod specjalnym nadzorem

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 10-04-2014, 00:00

Nieudany kontrakt, sporna prowizja, znani arbitrzy z Ryszardem Kaliszem na czele. A wszystko pod okiem CBA i ABW.

Zarejestrowana w Hongkongu spółka Nobletime zażądała od Polskiego Holdingu Obronnego (PHO), czyli dawnego Bumaru, wypłaty 32 mln USD (obecnie 96 mln zł) za pomoc w zawarciu indyjskiego kontraktu. Polska spółka miała dostarczyć hinduskiej armii 204 wozy zabezpieczenia technicznego.

Kontrakt był wart 275 mln USD, ale polska spółka miała zainkasować niecałe 70 proc. tej kwoty, czyli 190,5 mln USD. Miała, ale umowa, choć podpisana, nie jest realizowana ze względu na jej nieopłacalność. Pozew złożony przez Dariusza Kapitana, reprezentującegoNobletime, ma rozpoznawać Sąd Arbitrażowy powołany ad hoc, czyli tylko do tej sprawy.

Z ustaleń „PB” wynika, że przewodniczącym trzyosobowego zespołu arbitrów został Ryszard Kalisz, znany polityk i prawnik. Oprócz niego w sprawie orzekać też będzie radca prawny Jacek Walczykowski, były prezes PKN Orlen, najkrócej w historii sprawujący to stanowisko. Trzecim arbitrem został jeden z prawników związanych z Ministerstwem Obrony Narodowej. Kiedy Sąd Arbitrażowy może wydać orzeczenie?

— Nie potrafię oszacować, ile czasu zabierze to postępowanie — mówi Dariusz Kapitan. Jacek Walczykowski uciął wszelkie pytania na temat arbitrażu.

— Jako arbiter nie mogę wypowiadać się na temat żadnych kwestii związanych z postępowaniem— podkreśla były prezes. Do sprawy nie odniósł się też Ryszard Kalisz.

— Sąd arbitrażowy wyraża opinię o sprawie tylko poprzez orzeczenia i ich uzasadnienia — podkreśla Ryszard Kalisz. Decyzja arbitrów będzie wiążąca. Jeśli stwierdzą, że roszczenia Nobletime są słuszne, wówczas firma po otrzymaniu z sądu nakazu zapłaty będzie mogła ściągnąć z kont PHO 32 mln USD. Jednak zarząd państwowego przedsiębiorstwa wielokrotnie uspokajał, że nie ma takiego zagrożenia.

Zapewniał również, że roszczenia zarejestrowanej w Hongkongu spółki są bezpodstawne. Mimo to, ze względu na wysokość roszczeń, arbitraż w tej sprawie zainteresował służby specjalne. Ze względu „na istotny interes ekonomiczny państwa” jest monitorowany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA).

— Przyglądamy się również tej sprawie. Na tym etapie nie informujemy o szczegółach — mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. Postępowaniem interesuje się też Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Tym bardziej że w ubiegłym roku doszło w tej sprawie do „prowokacji”.

— Ktoś kolportował sfałszowany wyrok Sądu Arbitrażowego, który był korzystny dla Nobletime — mówi zastrzegający anonimowość oficer ABW. Dla agencji temat kontraktu indyjskiego nie jest nowy. Od września 2012 r. wraz z Prokuraturą Okręgową w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności jego zawarcia.

Śledczy sprawdzają, czy zarząd ówczesnego Bumaru, podpisując umowę z Indiami, nie działał na szkodę spółki. W ramach postępowania badanyjest też m.in. wątek współpracy państwowego koncernu z Nobletime. Jak informowaliśmy tydzień temu, priorytetem dla ABW jest ustalenie, kto faktycznie stoi za zarejestrowaną w Hongkongu spółką. Z nieoficjalnych informacji wynika, że oprócz Davida Dogry, pośrednika w handlu bronią, legitymującego się brytyjskim paszportem, mają to być także dwaj Polacy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Arbitraż pod specjalnym nadzorem