Arbonne chce zagrozić domokrążcom

  • Alina Treptow
opublikowano: 19-11-2014, 00:00

Amerykańska firma kosmetyczna chce w Polsce wskoczyć na pozycję lidera. Z rynku sprzedaży bezpośredniej wieją pomyślne wiatry

2,78 mld zł, które jest do wzięcia na kosmetycznym rynku sprzedaży bezpośredniej, przyciąga kolejnych graczy, również zza Wielkiej Wody. Budowę przyczółka nad Wisłą zaczyna właśnie Arbonne, amerykański koncern kosmetyczny. Na koniec 2014 r. przychody grupy, rosnące rok do roku o 18 proc., mają przekroczyć 500 mln USD. Produkty Arbonne, głównie kosmetyki, są dostępne w USA, Kanadzie, Australii i Wielkiej Brytanii. Polska jest nowym rynkiem po siedmioletniej przerwie w ekspansji zagranicznej.

NOWE MIEJSCA PRACY:
NOWE MIEJSCA PRACY:
Firma Arbonne, zarządzana przez Kay Napier, planuje otworzyć w Polsce centrum dystrybucyjne, co będzie wiązało się ze wzrostem zatrudnienia. Trwają analizy projektu.
ARC

— Mamy w Polsce 600 konsultantów, ale ich liczba będzie dynamicznie rosła. Liczymy, że uda się nam przekroczyć oraz podwoić, a nawet potroić, obecną sprzedaż — mówi Kay Napier, prezes Arbonne.

Wielkie ambicje

Choć polski rynek sprzedaży bezpośredniej nie rozwija się tak dynamicznie, jak jeszcze dekadę temu, a największe firmy mogą pochwalić się ugruntowaną pozycją, według prezes Arbonne, miejsce na nowego gracza powinno się znaleźć.

— Nie boimy się, że jest za późno. Wierzę, że dobre marki poradzą sobie zawsze, niezależnie od tego, czy ogólna sytuacja rynkowa im sprzyja czy nie. Arbonne chce stać się w Polsce rozpoznawalną marką. Nie wykluczamy, że w przyszłości powalczymy o pozycję lidera — twierdzi Kay Napier.

Od wielu lat w polskiej czołówce firm sprzedaży bezpośredniej są Avon, Oriflame i Herbalife. Wczoraj nie udało się nam zdobyć komentarza największych producentów kosmetyków sprzedających produkty przez sieć konsultantów. Cały czas pojawiają się również nowi gracze, np. od zeszłego roku silniej swoją obecność w Polsce próbuje zaznaczyć inna amerykańska firma — Nu Skin, specjalizująca się m.in. w kosmetykach przeciwzmarszczkowych. Ma jeszcze większe zaplecze finansowe niż Arbonne — w 2013 r. wygenerowała 3,2 mld USD przychodów.

Tylne drzwi

Zdaniem Mirosława Lubonia, dyrektora generalnego Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej, miejsce dla nowych graczy na tym rynku powinno się znaleźć. — Bieżący rok można zaliczyć do udanych — większość naszych członków jest zadowolona z wyników. Wzrost całego rynku sprzedaży bezpośredniej powinien być wyższy niż w zeszłym roku [w 2013 r. urósł o około 4 proc. — red.] — uważa Mirosław Luboń.

Jego zdaniem, w rynku sprzedaży bezpośredniej w Polsce ciągle jest miejsce na wzrost.

— W Europie Zachodniej sprzedaż bezpośrednia ma 3-6-procentowy udział w całym rynku detalicznym, w Polsce natomiast wynosi on 1 proc. — twierdzi Mirosław Luboń. Co istotne, najnowszy amerykański inwestor nie planuje ograniczać się do Polski. Kay Napier przypomina, że zarządzana przez nią firma kilka lat temu ostrzyła sobie pazury na rynek niemiecki. Choć z planów nic nie wyszło, nie zostały zarzucone.

— Polska mogłaby stać się przyczółkiem do ekspansji na Zachód. Taktyka tylnych drzwi, moim zdaniem, zwiększa szansę na sukces — uważa Kay Napier.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane