ARP wchodzi do Łucznika

Cezary Pytlos
opublikowano: 2000-02-09 00:00

ARP wchodzi do Łucznika

MAŁO NAS: Niezdecydowanie Skarbu Państwa w sprawie ZM Łucznik, kierowanych przez Dariusza Szwagierka, doprowadziło do tego, że z liczącej na początku 1999 r. ponad 4 tys. załogi dzisiaj pozostało jedynie 1,8 tys. pracowników. fot. Grzegorz Kawecki

W pierwszym kwartale 2000 roku Agencja Rozwoju Przemysłu zamierza wspólnie z Zakładami Metalowymi Łucznik w Radomiu utworzyć spółkę produkcji specjalnej, w której zatrudnienie znajdzie około 600 osób. Do radomskiej spółki wpłynie około 25 mln zł.

Ostatni program naprawczy dla Zakładów Metalowych Łucznik jest efektem kilku wcześniejszych, niejednokrotnie rozbieżnych w treści, pomysłów ratowania radomskiej firmy. Najnowsze rozwiązanie zakłada powołanie nowej spółki, zajmującej się produkcją specjalną (przede wszystkim broni).

— Wniesiemy do spółki około 25 mln zł kapitału obrotowego — twierdzi Marek Zdrojewski, członek zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.

Zakłady Metalowe Łucznik mają natomiast wnieść aport rzeczowy w postaci nieruchomości. W nowej spółce zostanie zatrudnionych około 600 osób.

Niestety, zwolnienia otrzyma ponad 1,2 tys. pracowników. Dla porównania, obecnie w zakładzie produkcji specjalnej Łucznika zatrudnionych jest 1,8 tys. osób. Ze zwolnieniami nie mogą pogodzić się zakładowe związki zawodowe, które przedwczoraj przeprowadziły jednogodzinny strajk ostrzegawczy.

— Domagamy się od rządu rozwiązań systemowych, a nie doraźnych, kończących się raz po raz kolejnymi zwolnieniami pracowników. Chcemy ponadto, żeby ARP przekazała w końcu zakładowi otrzymane od Krajowego Urzędu Pracy środki na dalszy rozwój naszego zakładu — mówi Zbigniew Cebula, przewodniczący zakładowej Solidarności.

Niewykluczone, że jednogodzinny strajk ostrzegawczy znajdzie swój ciąg dalszy w regionalnym proteście związkowców.

Nie ma czasu

Tymczasem sytuacja zakładów jest fatalna. Coraz bardziej realna jest możliwość ich upadłości. Jej koszt to — zdaniem Dariusza Szwagierka, prezesa ZM Łucznik — kwota sięgająca 200 mln zł. Jak potwierdzają przedstawi- ciele Agencji Rozwoju Przemysłu, utworzenie spółki jest ściśle związane z rządowymi gwarancjami na dostawy radomskiej broni dla krajowych służb mundurowych.

— Żeby projekt wypalił, konieczne są długofalowe, przynajmniej 5-letnie, dostawy broni dla wojska i policji na poziomie około 16 tys. sztuk broni rocznie — uważa Marek Zdrojewski.

Takie zakupy wymagają wydatków z budżetu wysokości około 35 mln zł.

— Obecnie Ministerstwo Gospodarki negocjuje w tej sprawie z resortami obrony narodowej oraz spraw wewnętrznych i administracji — dodaje Marek Zdrojewski.

Będzie inwestor

W pierwszym kwartale tego roku zapadną prawdopodobnie wstępne ustalenia. Zaraz potem zawiązana zostanie spółka.

— Dostawy dla armii i policji stworzą nowej spółce wewnętrzny rynek. Później pomyślimy o wyjściu na rynki zagraniczne — twierdzi Marek Zdrojewski.

Związkowcy Łucznika z sentymentem wskazują na kraje afrykańskie, gdzie ich karabiny sprzedawały się kiedyś jak świeże bułeczki.

W ARP natomiast nie wyklucza się późniejszego sprzeda- nia akcji inwestorowi zagranicznemu.

— Przedłużający się impas może zagrozić dalszemu istnieniu nie tylko zakładu produkcji specjalnej, ale także już wyodrębnionych z majątku Łucznika spółek: produkującej maszyny do szycia oraz odlewni metalu — podsumowuje Marek Zdrojewski.