ARP zajmie się konsolidacją zakładów zbrojeniowych

Cezary Pytlos
opublikowano: 2002-01-31 00:00

Wznowiono prace nad restrukturyzacją przemysłu obronnego. Zgodnie ze wstępnymi założeniami, ośrodkami konsolidacyjnymi mają być PHZ Bumar i Agencja Rozwoju Przemysłu. Ze struktur holdingowych wyłączono natomiast Hutę Stalowa Wola, która będzie prywatyzowana.

W resorcie gospodarki uznano, że sprzedaż większości zakładów obronnych zagranicznym inwestorom nie ma sensu. Prywatyzacja powiodła się wyłącznie w dwóch przypadkach: WSK PZL Rzeszów i PZL Warszawa-Okęcie. Dlatego przedstawiciele resortu rozpoczęli prace nad przygotowaniem koncepcji koncentracji produkcji w dwóch grupach kapitałowo-produkcyjnych. Wstępny projekt zakłada, że ośrodkami konsolidacyjnymi będą Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Bumar i Agencja Rozwoju Przemysłu. Specyficzną rolę w procesach integracji sektora zarezerwowano dla jeszcze jednej centrali handlu zagranicznego — Cenzinu. Nie wiadomo jednak, jaką.

Wiadomo natomiast, że te firmy, które nie znajdą się w orbicie zainteresowań Ministerstwa Gospodarki, mogą zostać częściowo lub całkowicie sprywatyzowane. I tak się ma stać w przypadku Huty Stalowa Wola.

W niektórych przypadkach przekształcenia własnościowe będą poprzedzone wydzieleniem produkcji wojskowej, która zostałaby skoncentrowana w dwóch powstających grupach. Skomercjalizowane mogą być także: dwanaście przedsiębiorstw remontowo-produkcyjnych (nadzorowanych obecnie przez ministra obrony narodowej) oraz dziesięć jednostek badawczo-rozwojowych.

— Proces konsolidacyjny będzie poprzedzony dosyć gruntowną restrukturyzacją przedsiębiorstw. To będzie bardzo radykalny program, oparty na mocnej strukturze handlowej, strategii produktowej oraz dźwigni offsetowej — mówi Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Kształt obu grup nie jest jeszcze ostateczny. Prace nad programem są wciąż prowadzone w resorcie gospodarki. Wiadomo na pewno, że będzie to program rządowy, a więc koncepcja MG musi uzyskać akceptację Rady Ministrów.

— Program może zostać na dobre uruchomiony pod koniec roku — przewiduje Arkadiusz Krężel.

Obecnie Skarb Państwa kontroluje 38 przedsiębiorstw zbrojeniowych, które dysponują aktywami wartości 4,7 mld zł i zatrudniają 45,5 tys. pracowników. W 29 spółkach SP posiada obecnie 100 proc. akcji, a w pozostałych — od 51 do 70 proc. Warto przypomnieć, że kilka zakładów w ostatnim czasie upadło, a znaczącą część — bez rządowej pomocy — taki los już wkrótce czeka.

— Dlatego gwarantem sukcesu są kontrakty rządowe na zakup uzbrojenia — twierdzi Ryszard Kardasz, prezes Huty Stalowa Wola i szef Związku Pracodawców Zbrojeniówki.

A te z roku na rok spadają. Szacuje się, że w 2001 r. wyniosły one 57 proc. wielkości zamówień z 1999 r. Ratunkiem dla branży może być offset, czyli kompensacja wielkości kontraktu dla armii pozyskanego przez zagraniczne koncerny zamówieniami w krajowym przemyśle. Tylko trzy kontrakty — na kierowany transporter opancerzony, przeciwpancerny pocisk kierowany i samolot wielozadaniowy — mają wartość 21 mld zł. O lukratywne zamówienia starają się natomiast najwięksi gracze na światowym rynku zbrojeniowym. Zgodnie z ustawą offsetową, będą oni musieli przynajmniej połowę tej kwoty ulokować w krajowym przemyśle zbrojeniowym, a strumień inwestycji przepływałby właśnie przez tworzone obecnie grupy.

Zdaniem Ryszarda Kardasza, konieczne są również zmiany prawnych warunków funkcjonowania całej branży. Chodzi przede wszystkim o możliwość podpisywania umów wieloletnich i długofalowych oraz perspektywiczne planowanie zakupów przez MON. Muszą też zmienić się zasady finansowania sektora zbrojeniowego. Dlatego autorzy programu konsolidacji planują m.in. wskazanie kontrolowanego przez państwo banku, który obsługiwałby grupy kapitałowe, kredytował wybrane programy badawcze, a nawet zakupy. Faworytem jest Bank Gospodarstwa Krajowego. Znaczący będzie też udział Agencji Mienia Wojskowego. Miałaby ona zająć się dostawami sprzętu dla sił zbrojnych.