— Wartość podpisu elektronicznego jest dla nas bardzo wysoka. Wierzę, że zrobimy na tym świetny biznes — tak Adam Góral, prezes Asseco Poland, rok temu tłumaczył, dlaczego firma zdecydowała się uratować od bankructwa Unizeto. W grę wchodziły nie tylko wspólnie realizowane kontrakty, ale także sprzedawane pod marką Certum usługi związane z e-podpisem. Choć przez ostatnie kwartały Asseco koncentrowało się głównie na porządkowaniu własnego podwórka, to nie zapomniało o potencjale, jaki tkwi w rozwiązaniu kupionym wraz ze szczecińską firmą. Wreszcie zamierza go wykorzystać. Plan rzeszowskiego giganta jest bardzo ambitny. Jeśli się powiedzie, za kilka lata Asseco może mieć w portfolio rozwiązanie sprzedawane globalnie.

Europa i okolice
— Już jesteśmy liderem polskiego rynku w obszarze e-podpisu. Nadszedł czas na zdobycie rynków zagranicznych — mówi Andrzej Dopierała, prezes Asseco Data Systems (ADS). Właśnie ADS wchłonęło Unizeto i teraz w grupie Asseco będzie zajmować się e-podpisem. Dzięki innym spółkom z grupy Asseco chce wejść do Hiszpanii, Turcji i Rosji.
— Na początek, bo patrzymy także dalej: w kierunku Chiny czy Skandynawii — mówi Andrzej Dopierała.
— Na pewno warto spróbować — ocenia Piotr Jeleński, szef Asseco South Eastern Europe (SEE), które odpowiada za biznes na Bałkanach i w Turcji. Jego zdaniem, zanim ruszy sprzedaż, będą potrzebne analizy i ocena potencjału rynkowego w poszczególnych krajach. Możliwe, że także inwestycje, bo Asseco SEE nie ma wolnych zasobów do sprzedaży takich produktów, jak podpis elektroniczny. Marcin Szulga, dyrektor działu badań i rozwoju nowych produktów w ADS, do listy dokłada Nigerię, która ma wpisywać się w plany rzeszowskiej firmy związane z Czarnym Lądem. — Możliwości są bardzo duże. Rozwiązaniami związanymi z e-podpisem mogą być zainteresowane firmy z sektora finansowego, telekomunikacyjnego czy utilities, które prowadzą masową wysyłkę dokumentów. Kolejnym obszarem są umowy zawierane na odległość czy udział w przetargach na odległość — mówi Marcin Szulga.
Chmura i smartfony
Asseco nie wiąże planów dotyczących elektronicznego podpisu tylko z dużym i średnim biznesem — ma także apetyt na rynek detaliczny i małych firm. Umożliwia to zastosowanie e-podpisu w chmurze. Do jego wykorzystania nie potrzeba czytników czy specjalnych kart, wystarczy smartfon. Rzeszowski gigant nie zamierza jednak oferować takich usług w Polsce. Zacznie od Chin.
— Należące do ADS Certum buduje sieć partnerów w Chinach. Chińczycy są też gotowi kupować takie usługi jak e-podpis w kanale mobilnym — wyjaśnia Marcin Szulga. Asseco celuje też w inne ludne państwa w Azji — Koreę Południową, Iran czy Tajlandię. Trwają także analizy, jak najskuteczniej wejść do Indii. Wszystkie te państwa łączy jedno: ich mieszkańcy używają smartfonów w bardziej zaawansowany sposób niż mieszkańcy Europy czy Ameryki Północnej.
Pierwszy krok, by pojawić się na Dalekim Wschodzie, Asseco zrobiło kilka dni temu, przystępując do międzynarodowego Cloud Signature Consortium, które ma popularyzować używanie mobilnego e-podpisu w Europie, Azji, a nawet dalekiej Australii.
Duży może więcej
Rynek usług związanych z e-podpisem jest mocno rozdrobniony. Dominują na nim lokalnie działające firmy, takie jaką jeszcze rok temu było Unizeto. Brakuje im jednak kapitału na międzynarodową ekspansję i przejęcia. To może oznacza konsolidacyjną szansę dla Asseco.
— Zawsze jesteśmy otwarci na okazje, które mogą pojawić się na rynku, zwłaszcza jeśli chodzi o filary biznesu. Podpis elektroniczny do nich należy — mówi Andrzej Dopierała.
OKIEM EKSPERTA
E-podpis wymaga standardu
MIKOŁAJ WOŹNIAK, starszy menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC Polska
W dobie cyfryzacji i rozwoju technologii internetowych podpis elektroniczny jest rozwiązaniem wspomagającym organizację pracy. Drukowanie, podpisywanie oraz wysyłanie dokumentów tradycyjną pocztą czy daleka podróż w celu podpisania umowy są bardzo czasochłonne. Żeby jednak prowadzenie biznesu przy użyciu podpisu elektronicznego było efektywne, rozwiązania w tym zakresie muszą być jednolite, proste i globalnie dostępne. Od kilku dni obowiązuje unijne rozporządzenie eIDAS. Wymaga ono wprowadzenia dodatkowych regulacji w prawie krajowym, co może opóźniać stworzenie transgranicznego systemu zaufania opartego na podpisie elektronicznym. Nowe przepisy ułatwią transakcje, ale tylko wewnątrz wspólnoty. Równolegle powinna toczyć się współpraca z krajami spoza Unii, takimi jak Chiny czy Indie, które są bardzo istotnymi partnerami biznesowymi przedsiębiorstw unijnych.
OKIEM EKSPERTA
E-podpis wymaga standardu
MIKOŁAJ WOŹNIAK, starszy menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC Polska
W dobie cyfryzacji i rozwoju technologii internetowych podpis elektroniczny jest rozwiązaniem wspomagającym organizację pracy. Drukowanie, podpisywanie oraz wysyłanie dokumentów tradycyjną pocztą czy daleka podróż w celu podpisania umowy są bardzo czasochłonne. Żeby jednak prowadzenie biznesu przy użyciu podpisu elektronicznego było efektywne, rozwiązania w tym zakresie muszą być jednolite, proste i globalnie dostępne. Od kilku dni obowiązuje unijne rozporządzenie eIDAS. Wymaga ono wprowadzenia dodatkowych regulacji w prawie krajowym, co może opóźniać stworzenie transgranicznego systemu zaufania opartego na podpisie elektronicznym. Nowe przepisy ułatwią transakcje, ale tylko wewnątrz wspólnoty. Równolegle powinna toczyć się współpraca z krajami spoza Unii, takimi jak Chiny czy Indie, które są bardzo istotnymi partnerami biznesowymi przedsiębiorstw unijnych.
512 mln USD Tyle w 2015 r. wyniosła wartość globalnego rynku podpisu elektronicznego. Analitycy firmy konsultingowej MarketsandMarkets szacują, że ten rynek czeka w najbliższych latach okres szybkiego wzrostu. Z ich lutowego raportu wynika, że w 2020 r. jego wartość przekroczy 2 mld USD.
512 mln USD Tyle w 2015 r. wyniosła wartość globalnego rynku podpisu elektronicznego. Analitycy firmy konsultingowej MarketsandMarkets szacują, że ten rynek czeka w najbliższych latach okres szybkiego wzrostu. Z ich lutowego raportu wynika, że w 2020 r. jego wartość przekroczy 2 mld USD.