Atakujemy szczyty

A-Z Finanse
24-09-2010, 18:27

Ostatnią sesję tego tygodnia rozpoczęliśmy w słabych nastrojach szorując po wczorajszych minimach. Sytuacja była dość nerwowa, bo każde większe naruszenie tego poziomu jednoznacznie wzmacniałoby podaż, ale perspektywa istotnych publikacji makroekonomicznych kazała graczom wstrzymać się z decyzjami do popołudnia.

Z rana minimalną uwagę przyciągały europejskie oraz polskie fundamenty. W kraju nadal „błyszczała” sprzedaż detaliczna, która wzrosła w sierpniu o 6,6 proc. oraz stopa bezrobocia, która kosmetycznie spadła do 11,3 proc. Sprzedaż swoim wzrostem dołączyła do ubiegłotygodniowych świetnych danych o krajowej produkcji przemysłowej co po raz kolejny podkreśla polskie fundamenty, ale w żadnym stopniu nie przekłada się na kierunek ruchu indeksów. Jak zawsze WIG20 chodził w rytm wygrywany przez niemiecki parkiet, ale szczęśliwie również tam pojawiło się spore zaskoczenie w postaci wyższego od oczekiwań indeksu IFO.

Uwzględniając ostatnie spadki wskaźników PMI oraz sentymentów i nastroju nawet minimalny wzrost robił wrażenie. Nie przyćmiło to jednak głównego wydarzenia jakim były informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku w Stanach. W ujęciu całkowitym odnotowany został spadek o 1,3 proc., ale już bez środków transportu, a zwłaszcza zamówień lotniczych, zamówienia wzrosły o 2 proc. To był właśnie sygnał do ataku, który wykorzystały byki. Indeksy szybko rozpoczęły wzrosty i nie przeszkodziły im nawet kolejne słabe dane z amerykańskiego rynku pierwotnego nieruchomości. Ilość sprzedanych nowych domów pozostała na poziomie z ubiegłego miesiąca, co w praktyce przekłada się na pozostanie na historycznie niskich wartościach. Optymizm był jednak zbyt duży, żeby zatrzymać popyt. WIG20 doszedł do bariery 2600 pkt. i wyjść ponad nią na fiksingu. Było dobrze, choć mogło być spektakularnie gdyby udało się pobić kwietniowe maksima. Osiągnięcie kupujących i tak jest dość znaczące, bo do gry zostały zaangażowane poważne pieniądze wyrażające się ponad 2 mld złotych obrotu. Wszystkie te zmiany oznaczają, że poniedziałek rozpocznie się atak na tegoroczne szczyty.

Duże zmiany na rynkach akcji poprzedzone były istotnymi wydarzeniami na rynku walutowym. Poranna interwencja Banku Japonii po raz kolejny okazała się nieudana, bo już po rozpoczęciu europejskie sesji jen nadal się wzmacniał, a dolar słabł do wszystkich walut. Konsekwencje przeceny amerykańskiej waluty widać było wprost na rynku surowców, gdzie złoto dotarło do poziomu 1300, a srebro 21 dolarów. Wtorkowe groźby FED, że chce inflacji i jak będzie potrzeba to może ją wydrukować odnoszą skutek. Dolara nikt już nie chce i kapitał ucieka w aktywa bezpiecznie i akcje, które wraz z wzrostem ilości gotówki na rynku będą musiały iść w górę.

Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: A-Z Finanse

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Atakujemy szczyty