Atlas ostrożnie do przodu

DI
opublikowano: 02-01-2009, 00:00

Nie stać z założonymi rękami — taką kryzysową strategię przyjmuje Atlas, potentat na rynku chemii budowlanej.

Nie stać z założonymi rękami — taką kryzysową strategię przyjmuje Atlas, potentat na rynku chemii budowlanej.

W krajach nadbałtyckich gospodarka ostro hamuje, w Rosji firmy padają jak muchy, na Ukrainie nie jest lepiej. Co w takiej sytuacji robi rodzimy Atlas? Bynajmniej nie zamyka zagranicznych interesów na cztery spusty, przeciwnie — próbuje się rozpychać łokciami — co ważne — z produkowanymi w Polsce wyrobami. Dotąd sprzedaż poza Polską przynosiła firmie 10 proc. rocznych obrotów.

— W sytuacji kryzysowej najgorzej jest stać z założonymi rękami — ocenia Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas.

Na Ukrainie spółka otworzy skład fabryczny. Trudno jej bowiem rywalizować z konkurencją, za każdym razem wożąc towar z Polski. Na Łotwie, której gospodarka zbierała ostatnio mocne cięgi, powstanie firma handlowa, która zatroszczy się o lokalne sieci marketów budowlanych. Wreszcie na Ukrainie, w Kaliningradzie i na Litwie dostaną etaty nowi przedstawiciele handlowi.

— W sumie w rynki zagraniczne zamierzamy zainwestować kilkaset tysięcy euro. Do tego, oczywiście, dojdą działania reklamowe i marketingowe, na które przeznaczamy zazwyczaj 3 proc. wartości przychodów w danym kraju. Wszystkie wydatki będą uruchamiane stopniowo. Musimy mieć pewność, że nie marnujemy sił i środków — mówi Lech Gabrielczak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane