Grupa Atlas, jeden z największych producentów chemii budowlanej w Polsce, wkrótce może się powiększyć.
— Jesteśmy w przededniu akwizycji w jednym z krajów byłego ZSRR. Nie będziemy kupować 100 proc. firmy. To przejęcie pozwoli nam jednak wzmocnić się w jednym z segmentów — mówi Jacek Michalak, wiceprezes Atlasa. Strategia firmy zakłada rozwój na Wschodzie.
— Zachód nie jest naszym naturalnym kierunkiem rozwoju.
Silną pozycję mamy w krajach bałtyckich. Interesują nas większe rynki, jak Rosja, gdzie po sprzedaży zakładu nasza pozycja się osłabiła, ale będziemy ją wzmacniać — mówi wiceprezes.
Atlas zamierza także rozbudować dwa zakłady na Białorusi o linię do produkcji perlitu ekspandowego do wytwarzania tynków gipsowych oraz uruchomić produkcję chemii mokrej.
— Na wszystkie inwestycje wydamy w tym roku 35 mln zł — mówi Jacek Michalak. Przewiduje dla branży materiałów budowlanych w kraju trudny rok, tu Atlas ma kilka zakładów i kopalnie surowców.
— Na krajowym rynku nadal będzie ostra walka i wywieranie nieprawdopodobnej presji na ceny. Naszym celem będzie utrzymanie udziałów w rynku — mówi wiceprezes Atlasa. Przejawem walki ma być awantura o jeden z klejów Atlasa, który według badań zleconych przez Związek Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa (ZPPMdB), nie spełnia norm. 20 stycznia Atlas złożył pozew o naruszenie dobrego imienia firmy.
— Sprawa dotyczy produktu, który jest jednym z czołowych na rynku. Sprzedajemy go dużo — mówi Jacek Michalak.
— Nie mam powodu sądzić, że badania akredytowanego laboratorium są obciążone błędem. Dziwię się, że taka firma jak Atlas szuka takich metod, by wykazać, że jest w porządku — mówi Ryszard Kowalski, prezes ZPPMdB.