Interesującym zjawiskiem jest coraz większy optymizm na rynku obligacji
korporacyjnych, śmieciowych oraz obligacji rządowych rynków wschodzących.
Zawężanie się spreadów i systematyczny spadek rentowności na tych rynkach
trwa mimo rekordowych emisji długu w pierwszym kwartale tego roku. Duży popyt na
obligacje wynika przede wszystkim z gigantycznych przepływów do funduszy
obligacyjnych po krachu na rynkach akcji w 2008. Biorąc pod uwagę rosnące obawy
o wzrost stóp procentowych w USA w średnim terminie oraz narastające deficyty
budżetowe wielu krajów można odnieść wrażenie, że obserwujemy typowe oderwanie
się rynku od realiów. Innymi słowy bańka. Sprzyja temu m.in. ultra łagodna
polityka monetarna banków centralnych oraz generalna awersja do ryzyka wśród
szerszej publiki. Spadek rynkowych stóp procentowych nie dotyczy obligacji
rządowych krajów rozwiniętych (poza nielicznymi wyjątkami). Kryzys w Grecji może
być pierwszym sygnałem, że rynek obligacji czekają poważne problemy w
niedalekiej przyszłości. Mogą to być miesiące lub nawet lata, ale biorąc pod
uwagę niechęć polityków do podejmowania trudnych decyzji należy założyć, że
choroba deficytów nie zostanie w cudowny sposób wyleczona.
Dzisiaj w centrum uwagi dane ADP, Chicago PMI oraz zamówienia na dobra
trwałego użytku z USA. Zmienność pozostaje niska. Mogą pojawić się większe ruchy
na kontraktach na ropę naftową w związku z raportem o zmianie zapasów.
Atmosfera wyczekiwania cd.
Kolejny dzień na rynkach nie przynosi większych zmian. Skrócony tydzień handlu oraz piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy ograniczają aktywność inwestorów. Indeksy giełdowe utknęły w miejscu blisko szczytów ostatnich impulsów wzrostowych. Napływające dane makro nie wywołują większych ruchów - wczorajsze dane o zaufaniu konsumentów, mimo, że były lepsze od oczekiwań nie wywowały większej reakcji. Na co więc warto zwrócić uwagę?