Audi A2: nowy maluch na rynku
Test samochodu
Niemiecki koncern Audi wprowadził na rynek najmniejszy ze swoich samochodów: model A2. Wygląd auta budzi spore kontrowersje. Jego projektanci wyszli jednak z założenia, że trudno inaczej zostać zauważonym na rynku przełomu wieków.
Niemiecki koncern Audi, rywalizujący z Mercedesem, proponuje swoim klientom całkiem nowy samochód, znacznie odbiegający od dotychczas produkowanych modeli. Audi A2 jest najmniejszym pojazdem z całej rodziny samochodów oznaczonych symbolem A i ma być konkurencją dla Mercedesa, również klasy A. Niestety, bardzo nowatorski wygląd samochodu znacznie odbiega od tego, do czego przyzwyczaił kierowców niemiecki producent.
Spory maluch
Auto, które śmiało konkurować z Mercedesem klasy A, musi być do niego z założenia odrobinę podobne. Nowe A2 jest więc również wysokie i krótkie. Mimo nietradycyjnego wyglądu, samochód można uznać za w miarę udaną konstrukcję, chociaż pojazd jest wąski i stosunkowo wysoki. Jednak ogólny wygląd zyskuje dzięki sporej ilości zaokrągleń. Zasada jednej bryły została dość dobrze zastosowana. Auto wygląda jednak znacznie gorzej niż jego starsi bracia, którzy zdobyli spore uznanie w swoich klasach. Złośliwi mogą mówić, że ktoś na siłę skurczył minivana i trudno im będzie odmówić odrobiny racji. Z całej konstrukcji najładniej wygląda tył łagodnie opadający do dołu z efektownie przełamaną tylną szybą, a całość uzupełniają spore, ale ładne reflektory.
Powoli i spokojnie
Jak na malucha przystało, Audi A2 nie dysponuje zabójczymi jednostkami napędowymi. Obecnie proponowane są dwa silniki o pojemności 1.4 l — diesel i benzynowy. Obie jednostki dysponują taką samą mocą 75 KM. Mały Audi nie należy więc do samochodów ze sportową żyłką. Oba silniki rozpędzają samochód w podobnym czasie — wynik, jak na dzisiejsze czasy jest mało imponujący — około 12 s. Należy jednak pamiętać, że A2 z założenia nie miał być samochodem sportowym, choć oszczędność też nie jest jego mocną stroną — potrzebuje ponad 8 l podczas jazdy w mieście.
Naprawdę bezpiecznie
Koncern Audi budując swojego malucha w dużej mierze bazował na doświadczeniach nabytych przy konstruowaniu modeli od A8 do A3. Auto, jak na swoje gabaryty, jest dość lekkie — nie waży nawet tony. Lekka, ale niezawodna aluminiowa rama ma być również gwarancją bezpieczeństwa. Konstruktorzy dorzucili też sporo elektroniki, która m.in. zapewnia pomoc kierowcy przy ruszaniu, hamowaniu i pokonywaniu zakrętów. Zamontowano więc systemy ABS, ARS oraz ESP. Oczywiście samochód wyposażono w przednie i boczne poduszki powietrzne. Specjaliści z branży określają A2 jako miejskie auto... dla żony na zakupy.
Środek prosty
Wnętrze pojazdu jest dobrze zaprojektowane i jak na malucha oferuje sporo miejsca. Oczywiście nie jest to duża limuzyna i osoby siedzące z tyłu nie będą dysponowały zbyt wielką przestrzenią. Jadący z przodu, a szczególnie kierowca ma wrażenie, że porusza się vanem. W A2 siedzi się dość wysoko, ale całkiem wygodnie. Miłym akcentem są aluminiowe obwódki wokół zegarów umieszczonych na desce rozdzielczej. Panie, które wybiorą się tym samochodem na zakupy, nie powinny narzekać na brak miejsca w bagażniku, który normalnie ma niecałe 400 l, jednak można go powiększyć aż do ponad 1000 l. Jak na malucha są to wymiary imponujące i powinny zadowolić każdego. Jednak na wydatek około 60 tys. zł sama pojemność bagażnika może być zbyt mało przekonującym argumentem. Jest to typowa cena dla samochodów uznanych koncernów, które zasłynęły konstruowaniem aut z najwyższych półek. Prawdopodobnie A2 jest maluchem z najwyższej półki, jednak na niższych znajdują się chyba równie ciekawe, jeśli nie ciekawsze propozycje innych koncernów. Przynależność do luksusowej marki i jeszcze bardziej luksusowej rodziny A zobowiązuje, a czy jest warte swojej ceny — ocenią klienci.
Julia Kafka
