Na rynku obligacji nastroje powoli przestają być optymistyczne. Wczorajszy przetarg papierów skarbowych nie wywołał kolejnej fali zakupów — wręcz przeciwnie, część inwestorów postanowiła zamknąć pozycje.
Przed południem niewiele się działo na rynku wtórnym. Notowania zaczęły się powyżej wtorkowego zamknięcia. Aktywność inwestorów była bardzo mała. Na elektronicznym rynku papierów skarbowych CeTO do godz. 16.00 zanotowano zaledwie 18 transakcji o wartości 185 mln zł.
Dopiero ogłoszenie wyników przetargu zaktywizowało graczy. Popyt na papiery 5-letnie wyniósł ponad 7,2 mld zł, resort finansów sprzedał więc całą pulę o wartości 3 mld zł ze średnią dochodowością na poziomie 4,861 proc. Część graczy rozczarował taki poziom rentowności. Z kolei uczestnicy aukcji, którym nie udało się kupić papierów, nie złożyli ofert na rynku wtórnym. W tej sytuacji doszło do niewielkiej wyprzedaży i spadku cen. Inwestorzy najwyraźniej spodziewają się głębszej korekty na rynku i dlatego wstrzymują się z zakupem obligacji przy obecnych, wysokich cenach. Pod koniec notowań rentowność obligacji 2-letnich wyniosła 4,76 proc., 5-letnich — 4,87 proc., a 10-letnich — 5,10 proc.
Dziś około godz. 10.00 GUS opublikuje informacje na temat sprzedaży detalicznej w kwietniu. Na ich podstawie będzie można stwierdzić, czy wzrost produkcji oparty jest wyłącznie na eksporcie, czy też mamy do czynienia również z odrodzeniem konsumpcji w Polsce. Na dodatkowym przetargu resort finansów zaoferuje obligacje o wartości 600 mln zł. Przy obecnych poziomach rentowności na rynku wtórnym resort nie powinien mieć problemów z upłynnieniem tych papierów.