Sejm przegłosował projekt ustawy, która ustanawia poniedziałek 12 listopada dniem wolnym od pracy. Teraz projektem zajmie się Senat. Nagła decyzja ustawodawcy, który zmienia reguły gry z trzytygodniowym wyprzedzeniem, zmusza Urząd Regulacji Energetyki do równie nagłej zmiany planów — na 12 listopada zaplanowano bowiem aukcjędla wiatrowych i słonecznych źródeł energii o mocy zainstalowanej nie większej niż 1 MW. Data jest zapisana w rozporządzeniu ministra energii.
— Aukcji nie będzie. Przygotowujemy nowy harmonogram — mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka prasowa URE.
Twierdzi, że do zmiany daty nie jest potrzebne rozporządzenie — wystarczy decyzja prezesa URE. Ministerstwo Energii nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie. W aukcjach dla OZE inwestorzy mają rywalizować o 15-letnie wsparcie od państwa. Wygrywa ten, kto zadeklaruje niższą cenę wytworzenia energii.
Listopadowa aukcja cieszy się dużym zainteresowaniem wśród inwestorów chcących rozwijać projekty słoneczne. Małe wiatraki miałyby w tej rywalizacji mniejsze szanse na wygraną.
— Niepewność regulacyjna to problem, bo przecież termin aukcji określa działania podejmowane przez inwestorówi ponoszone przez nich koszty — zauważa Wojciech Cetnarski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Ma też wiele wątpliwości. Od której daty będzie się liczyć okres na budowę nowej instalacji — tej z rozporządzenia? Czy projekty, które spóźniły się ze zgłoszeniem do aukcji, teraz będą mogły wziąć w niej udział?
— Posłowie znów zakpili z przedsiębiorców z branży OZE i wprowadzili chaos prawny. Tak samo było z podatkiem od nieruchomości — zauważa inny z przedsiębiorców z branży odnawialnych źródeł energii.