Polkomtel złożył wniosek o odwołanie aukcji na 800/2600 MHz — poinformował wczoraj oficjalnie operator sieci Plus. Podobne żądanie — odwołania aukcji i poprawienia dokumentacji przetargowej — złożył Play. Oficjalnie jednak nie chce tego potwierdzić.

Wyrównane szanse
Aukcja ma się zacząć w najbliższy piątek. Polkomtel twierdzi, że jej warunki uprzywilejowują konkurentów — T-Mobile i Orange. Przede wszystkim obawia się, że silni finansowo rywale zdobędą 80 proc. kluczowych zasobów w paśmie 800 MHz. Na całym świecie są to strategiczne częstotliwości, osiągające wysokie wyceny — pozwalają niskim kosztem budować sieć w całym kraju.
Polkomtel, nawet gdyby chciał, nie mógłby kupić tyle, ile konkurenci. W związku z sukcesami operatora we wcześniejszych aukcjach Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) nałożył na niego ograniczenia. Chodzi o to, żeby Plus nie miał więcej częstotliwości niż rywale. Play natomiast w swoim odwołaniu zarzuca UKE niestaranneprzygotowanie dokumentacji aukcyjnej.
Jego zdaniem, umożliwi to łatwe zaskarżenie wyników postępowania. Operator zwraca uwagę m.in. na to, że w ramach aukcji można będzie deklarować niebotyczne sumy, a ostatecznie nie zapłacić i nie odebrać rezerwacji częstotliwości. Wymogi dotyczące finansowego zabezpieczenia ofert są — zdaniem Playa — niewystarczające. To otwiera drogę firmom krzakom — uważa operator.
Gra na czas
T-Mobile i Orange nie są skore do komentowania jakości przygotowania aukcji, choć nieoficjalnie ich przedstawiciele przyznają, że dokumentacja nie jest bez wad. Ich zdaniem jednak, nie jest tak źle, by trzeba było odwoływać aukcję, w której obaj operatorzy planują zdobyć tyle, ile się da, czyli po 40 proc. zasobów pasma 800 MHz. Konkurenci Playa uważają, że oprotestował aukcję nie z troski o prawne bezpieczeństwo postępowania, lecz po to, żeby ugrać czas potrzebny operatorowi m.in. na załatwienie formalności związanych z niedawną restrukturyzacją zadłużenia.
Przepraszamy za usterki
T-Mobile i Orange nie mogą jednak spać spokojnie, bo UKE zdarzyła się wpadka, która może być pretekstem do odwołania aukcji. W ubiegły czwartek urząd powinien opublikować odpowiedzi na pytania operatorów dotyczące dokumentacji. Zrobił to w serwisie internetowym, ale plików na dało się otworzyc. Usterkę usunięto dopiero po północy, formalnie więc UKE uchybił harmonogramowi aukcji.
Zdaniem Anny Streżyńskiej, byłej szefowej urzędu, to może być podstawą do odwołania aukcji. Co zrobi UKE, jeszcze nie wiadomo. Urząd odmówił komentarza. Z naszych informacji wynika, że w ubiegłym tygodniu odrzucał zastrzeżenia operatorów dotyczące dokumentacji aukcyjnej, ale po czwartkowej wpadce zamówił dodatkową opinię na temat formalnego bezpieczeństwa aukcji.