Austria poinformowała we wtorek, że dysponuje największymi rezerwami gazu w Unii Europejskiej, sięgającymi potencjalnie blisko czteromiesięcznego zapotrzebowania na ten surowiec energetyczny. Obecne zapasy wystarczyłyby na dwa miesiące zimowej konsumpcji.
W ten sposób Austria zareagowała na ogłoszoną w poniedziałek propozycję unijnego komisarza ds. energii Andrisa Piebalgsa, by kraje członkowskie UE miały co najmniej dwumiesięczne zapasy gazu.
W oficjalnym komunikacie poinformowano, że austriacki minister gospodarki Martin Bartenstein "życzliwie przyjął propozycję komisarza". "Austria na czas stworzyła swoje zapasy. Teraz to Unia Europejska powinna wzmocnić swoje możliwości w tym zakresie, by zapobiec jakiejkolwiek awarii albo zakłóceniom w dostawach gazu" - powiedział minister.
Roczna konsumpcja gazu w Austrii wynosi 8,5 mld metrów sześciennych. Potencjał rezerw ocenia się na 2,8 mld metrów sześciennych. Obecne zasoby sięgają 2,2 mld metrów sześciennych, co odpowiada dwumiesięcznemu zapotrzebowaniu w okresie zimowym. To dużo - między innymi dzięki stale powiększanej sieci podziemnych zbiorników.
"Jeśli dodać do tego produkcję krajową oraz import z Norwegii i Niemiec, zaopatrzenie w gaz może być zagwarantowane nawet przez trzy zimowe miesiące" - głosi komunikat.
Według danych Komisji Europejskiej Austria w 65 proc. uzależniona jest od dostaw gazu z Rosji, które zostały poważnie zakłócone podczas niedawnego sporu o ceny między Rosją a Ukrainą. 80 proc. importowanego do Unii Europejskiej rosyjskiego gazu przechodzi przez Ukrainę.
Podczas spotkania ekspertów ds. energetycznych w minionym tygodniu w Brukseli Polska poinformowała, że dysponuje obecnie zapasami gazu pokrywającymi miesięczne zapotrzebowanie przy średnich zimowych temperaturach. Jest to około miliarda metrów sześciennych gazu.
W przedstawionym przez Austrię zestawieniu nie ma Polski. Wynika z niego natomiast, że Francja ma potencjał rezerw w wysokości 26 proc. rocznego zapotrzebowania, Niemcy i Włochy - 22 proc., a na przykład Belgia i Wielka Brytania - 4 proc. Potencjał Finlandii, Irlandii i Szwecji wynosi zero.
Michał Kot