Austriaccy listonosze zapukają do Polaków

opublikowano: 19-03-2012, 00:00

Österreichische Post negocjuje z Integerem. Może przewrócić do góry nogami rynek przesyłek

Poczta Polska może niedługo znaleźć w skrzynce na listy rękawicę, rzuconą przez austriacki odpowiednik. Integer. pl podpisał list intencyjny z austriacką spółką Post acht Beteiligungs, który stanowi podstawę do negocjacji w sprawie przejęcia przez Austriaków kontroli nad Kolportażem Rzetelnym, spółką zależną Integera.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Post acht Beteiligungs złożyło wniosek o zgodę na przejęcie w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zainteresowana przejęciem spółka powstała w październiku ubiegłego roku. Stoi za nią Österreichische Post, czyli austriacka poczta publiczna (ma 100 proc. udziałów).

— Potwierdzam, że prowadzimy rozmowy z Österreichische Post. Rozstrzygnięć można spodziewać się w ciągu kilku miesięcy. To jeden z rozpatrywanych przez nas scenariuszy konsolidacji polskiego rynku. Austriacy są przede wszystkim zainteresowani naszym działem druków bezadresowych, czyli ulotek i materiałów reklamowych. W 2011 r. dostarczyliśmy ich 1,4 mld, jesteśmy liderem w tym segmencie — mówi Rafał Brzoska, prezes Integera.

Brakujący element

Österreichische Post, którego 53 proc. udziałów należy do austriackiego skarbu państwa (żadna inna instytucja nie ma więcej niż 5 proc.), miała w ubiegłym roku 2,35 mld EUR (9,6 mld zł) i 123 mln EUR (504 mln zł) zysku netto. To nie tylko główny gracz na rodzimym rynku. Działa łącznie w 12 krajach — od Belgii i Holandii po Serbię i Rumunię. W pasie przecinającym Europę od Morza Północnego do Czarnego brakuje mu tylko jednego elementu — Polski.

— Druki bezadresowe to pierwszy segment, w którym widzimy potrzebę konsolidacji przy wsparciu silnego partnera. Österreichische Post to najbardziej agresywnie rozwijający się gracz w regionie, ale rozważamy też inne scenariusze — mówi Rafał Brzoska.

Kolportaż druków bezadresowych przyniósł Integerowi w 2011 r. 43 mln zł przychodów. Prowadzi go 109 oddziałów regionalnych spółki, obsługujących największe sieci handlowe.

W raporcie kwartalnym spółka chwali się 36-procentowym udziałem w rynku. Austriacy też mają w tym segmencie spore doświadczenie — są numerem jeden m.in. w Rumunii, Chorwacji i na Węgrzech. Austriacy chcą kupić lidera segmentu, ale czy kupno firmy z 10 mln EUR obrotów zaspokoi ich ambicje?

— Dotychczasowe dokonania Austriaków pokazują, że nie poprzestaną na tej transakcji — mówi Rafał Brzoska. Dostarczaniem druków bezadresowych zajmuje się też m.in. spółka Dystrybucja Polska z portfela funduszu Enterprise Investors.

Przyczółek nad Wisłą

Zdaniem ekspertów, wejście na rynek ulotek to dla Austriaków pierwszy krok. Pozwoli poznać rynek i partnera w przyszłości, co będzie dużym handicapem po liberalizacji rynku.

— Szybko rośniemy w segmencie listów, a jeszcze szybciej — i to globalnie — w paczkomatach, więc nic dziwnego, że interesują się nami duże zagraniczne spółki. Liberalizacja jest tuż-tuż i myślę, za dwa lata rynek będzie nie do poznania — mówi Rafał Brzoska.

Według prezesa Integera, europejskie spółki zajmujące się drukami bezadresowymi wycenia się na 6-9-krotność EBITDA. W przypadku spółki zależnej Integera oznacza to wycenę na około 50 mln zł. Poczta Polska nie zdradza zaniepokojenia ruchami konkurentów.

— Nie obawiamy się konkurencji krajowej ani zagranicznej. Obecnie większość z segmentów rynku pocztowego jest już w pełni konkurencyjna. Poczta Polska zamierza na nich aktywnie walczyć. Jesteśmy pewni, że mamy potencjał do zaproponowania najlepszych usług w obszarach naszego działania — mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

Österreichische Post jest notowana na wiedeńskiej giełdzie. Spółka powstała w 1999 r., po wydzieleniu z państwowego giganta telekomunikacyjnego Post und Telekom Austria. Zatrudnia ponad 24 tys. osób. Integer miał w ubiegłym roku 251,6 mln zł przychodów i 23,3 mln zł zysku netto.

Listonoszy czeka liberalizacja

1 stycznia 2013 r. — na ten dzień z utęsknieniem czekają niepubliczni operatorzy pocztowi. Od nowego roku — 2 lata po tym, jak stało się to w większości krajów Unii Europejskiej — rynek usług pocztowych w Polsce zostanie zliberalizowany.

Oznacza to, że Poczta Polska (PP) straci monopolistyczne uprawnienia, które przysługiwały jej jako jedynemu operatorowi powszechnemu (zobowiązanemu do obsługi wszystkich mieszkańców kraju).

Z analiz UKE wynika, że obszar zastrzeżony dla PP stanowi 75 proc. całego rynku usług pocztowych (bez druków bezadresowych) i wytwarza 50 proc. jego wartości. Do końca roku wyłącznie PP może przyjmować i doręczać przesyłki o wadze do 50 g.

Ulotek nigdy za wiele

Segment druków bezadresowych — czyli ulotek i materiałów reklamowych, wysyłanych przez sieci handlowe i wrzucanych do skrzynek pocztowych — to do końca tego roku jedyna w pełni zliberalizowana część polskiego rynku pocztowego.

Pod względem wolumenów nie ma sobie równych — tylko w 2010 r. dostarczono 3,5 mld druków bezadresowych (74 proc. wszystkich przesyłek pocztowych). Jego wartość jest jednak nieproporcjonalnie mniejsza — UKE szacuje, że przychody wszystkich uczestników rynku z druków bezadresowych to zaledwie 145 mln zł.

OKIEM ANALITYKA

To przygrywka

ADRIAN KYRCZ

analityk BZ WBK

To pierwszy krok w ekspansji na rynek Polski. Na pewno bardziej łakomym kąskiem od druków bezadresowych jest biznes pocztowy Integera, czyli Inpost. Na razie jednak, przed liberalizacją rynku, nie jest on na tyle dojrzały, by już w niego wchodzić. Wątpię, by austriacka poczta chciała przejmować inne polskie spółki, poza Pocztą Polską i Integerem, nie są na tyle rozbudowane, żeby przyciągnąć tak dużego gracza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu