Auto wezwie karetkę

opublikowano: 25-08-2015, 22:00

Dzięki geolokalizacji i telematyce na polskich drogach może ginąć mniej ludzi.

Ponad 30 tys. wypadków i ponad 3 tys. ofiar śmiertelnych rocznie to niechlubne statystyki z naszych dróg. Część osób dałoby się uratować, gdyby pomoc przyszła w porę. Rozwiązaniem mogą okazać się systemy telematyczne instalowane w nowych samochodach. Obowiązkowym wyposażeniem aut osobowych i lekkich pojazdów dostawczych staną się 31 marca 2018 r. nadajniki eCall, wykorzystujące m.in. moduł GPS.

W razie wypadku nasza infolinia odbiera ważne dane ratunkowe, m.in. o skali obrażeń kierowcy i pasażerów — mówi Michał Zarychta z BMW Polska.
Zobacz więcej

POWIADAMIANIE:

W razie wypadku nasza infolinia odbiera ważne dane ratunkowe, m.in. o skali obrażeń kierowcy i pasażerów — mówi Michał Zarychta z BMW Polska. Marek Wiśniewski

W razie zderzenia system odbierający dane z różnego rodzaju czujników uruchamia się i wysyła do służb ratunkowych informację o dokładnej lokalizacji pojazdu.

Robi to automatycznie, łącząc się z numerem alarmowym 112. eCall można też uruchomić ręcznie specjalnym przyciskiem w samochodzie, by świadek nieszczęśliwego zdarzenia mógł szybko poinformować o sytuacji. Szacuje się, że dzięki powszechnemu wdrożeniu eCall liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych w Unii Europejskiej zmniejszy się o około 2,5 tys. rocznie, a odsetek przypadków poważnych obrażeń spadnie o 10-15 proc.

Problem polega na tym, że wdrożenie eCall przesuwano już kilkakrotnie, poczynając od 2009 r. Przedstawiciele Parlamentu Europejskiego zapewniają jednak, że tym razem zmian terminu nie będzie. Nie czekając na regulacje prawne, producenci samochodów zaczęli oferować rozwiązania w założeniach identyczne z eCall. Mają je w ofercie m.in. BMW, Mercedes, Peugeot czy Volvo, a na polski rynek wchodzi właśnie usługa OnStar dostępna w oplach.

Jak wyjaśnia Michał Zarychta z BMW Polska, system wzywa pomoc w razie wypadku, w którym zadziałały systemy bezpieczeństwa (wystrzelenie poduszki powietrznej lub aktywacja napinaczy pasów bezpieczeństwana skutek kolizji). Do infolinii BMW — za pośrednictwem karty SIM wbudowanej w pojeździe — przekazywane są istotne dane ratunkowe (np. dokładna lokalizacja pojazdu, skala wypadku, możliwe obrażenia kierowcy i pasażerów określone z użyciem algorytmu uwzględniającego m.in. liczbę osób na pokładzie, rodzaj uderzenia i skalę przeciążeń).

— Nasza infolinia natychmiast powiadamia operatorów numeru ratunkowego 112 i utrzymuje telefoniczny kontakt z ofiarami wypadku aż do przybycia pomocy. Sygnał alarmowy można wysłać także ręcznie, aby sprowadzić pomoc dla innych uczestników ruchu. Rozwiązanie działa w kraju i za granicą, a w miarę możliwości przeszkolony pracownik z berlińskiego call centre nawiązuje kontakt w języku poszkodowanych — zachwala Michał Zarychta.

Zapewnia, że system się sprawdza. Wspomina o kilku przypadkach, kiedy to automatyczne połączenie zostało wykonane z Polski. Przykładem może być warszawski „incydent”: w jeden z samochodów BMW wjechało poruszające się z prędkością 50 km na godzinę auto, którego kierowca nie zatrzymał się na czerwonym świetle.

Natychmiast powiadomione zostały pogotowie, policja i straż pożarna, które na miejscu wypadku zjawiły się w kilka minut. Na podobnych zasadach działa OnStar, rozwiązanie koncernu General Motors, które w USA pojawiło się prawie 20 lat temu i zapoczątkował erę samochodów podłączonych z internetem. Od tego czasu narzędzie znacznie się rozwinęło i znajduje się w samochodach GM sprzedawanych na całym świecie.

— Od debiutu systemu operatorzy mieli ponad 900 mln połączeń z klientami, a dzisiaj odbierają dwa telefony na sekundę i przyjmują miesięcznie ponad 100 tys. zgłoszeń kryzysowych, związanych m.in. z pogorszeniem się stanu zdrowiakierowcy czy z wypadkiem, w którym wziął udział lub którego był świadkiem — wskazuje Wojciech Osoś z GM Poland.

W naszym kraju zaczyna działać Opel OnStar. W przypadku łączenia się z samochodu, w którym polski ustawiony jest jako język menu systemów pokładowych, odbiera osoba mówiąca po polsku. Z doradcami OnStar pracującymi w centrum obsługi w angielskim Luton można kontaktować się przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku. O ile producenci samochodów mają własne centra alarmowe, o tyle eCall ma bazować na rozwiązaniach tworzonych przez poszczególne państwa członkowskie UE.

W Polsce obsługą zgłoszeń alarmowych będą zajmować się centra powiadamiania ratunkowego (CPR), nad którymi nadzór sprawuje Minister Administracji i Cyfryzacji (MAC). Do końca 2016 r. ośrodki te mają zatrudniać ponad 1,3 tys. operatorów numerów alarmowych w 17 miastach, m.in. w Katowicach, Krakowie, Olsztynie, Poznaniu, Radomiu i Warszawie. Obecnie są one odpowiedzialne za połączenia z numerem 112, a w planach jest dołączenie 997, 998 i 999.

— Do zapewnienia obsługi w centrach powiadamiania ratunkowego zgłoszeń alarmowych z systemu eCall niezbędna jest wyłącznie rozbudowa techniczna systemu teleinformatycznego centrów, która nastąpi po zakończeniu prac organizacyjno-technicznych nad wdrożeniem innych, istotnych funkcjonalności tego systemu — mówi Artur Koziołek, rzecznik prasowy MAC.

Ostateczne wdrożenie infrastruktury punktów przyjmowania zgłoszeń o wypadkach eCall ma nastąpić 1 października 2017 r. Przedstawiciel resortu cyfryzacji, biorąc pod uwagę szybkość prac i zaangażowanie Centrum Projektów Informatycznych, uważa ten termin za niezagrożony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy