AUTOBUSY CZEKAJĄ NA ZAMÓWIENIA

Mirosław Cichy
opublikowano: 1999-09-29 00:00

AUTOBUSY CZEKAJĄ NA ZAMÓWIENIA

Największe straty z powodu prawie 40-proc. spadku popytu poniesie Jelcz

W pierwszym półroczu gwałtownie załamała się sprzedaż autobusów miejskich. Zapotrzebowanie na te pojazdy zmniejszyło się o 30-40 procent. Stracą na tym przede wszystkim najwięksi producenci — Jelcz, Neoplan i Volvo.

Załamanie rynku jest dużym zaskoczeniem dla producentów autobusów. Od 1996 roku większość firm notowała systematyczny wzrost sprzedaży. Nagle popyt zmniejszył się nawet o 40 procent. Spowodowane jest to głównie brakiem funduszy w kasach miejskich na zakup nowego taboru.

Rynek autogratów

Szacuje się, że w Polsce jeździ 11-12 tysięcy autobusów miejskich. Ich stan określa się jako katastrofalny. Specjaliści są zdania, że powinno się wymieniać około 2 tys. pojazdów rocznie. Tegoroczne zakupy będą jednak dużo mniejsze.

— Zapowiada się ostrzejsza walka firm o wpływy na krajowym rynku — uważa Andrzej Drygas, dyrektor Działu Marketingu Neoplan Polska.

Walka będzie się jednak toczyła nie o zdominowanie rynku, ale raczej o jego podział. Największy udział w rynku autobusów miejskich mają do tej pory: Jelcz (34 proc.), Neoplan (28 proc.) i Volvo (12 proc.). Na dalszych pozycjach są Autosan, Kapena i MAN.

Mimo tegorocznych problemów, firmy twierdzą, że stać je na przeczekanie trudnego okresu. Nie zamierzają zwalniać pracowników. Niektóre planują zwiększenie eksportu i w ten sposób odrobienie strat, ponoszonych na rynku krajowym.

— Chcemy wejść na rynki Czech, Słowacji, Łotwy, Litwy i Estonii — mówi Andrzej Drygas z Neoplana.

Znaczne zwiększenie sprzedaży za granicę jest jedynym sposobem na utrzymanie sprzedaży autobusów Volvo, wytwarzanych we Wrocławiu.

— W ubiegłym roku wysłaliśmy na eksport zaledwie 29 autobusów. W tym roku sprzedaż tych pojazdów za granicą zwiększyła się już do 83 sztuk. 35 autobusów miejskich trafiło na krajowy rynek — zauważa Joanna Kurek z firmy Volvo Poland Buses.

Szukanie nowych źródeł

Firmy przed spadkiem sprzedaży ratują się produkcją autobusów międzymiastowych i turystycznych. W segmencie autobusów turystycznych w dalszym ciągu prym wiedzie Neoplan Polska spod Poznania. W pierwszym półroczu firma sprzedała 50 takich pojazdów (najwięcej na krajowym rynku).

Sporym zastrzykiem finansowym są także kontrakty na autobusy szkolne, tzw. gimbusy. Ale nie dla wszystkich.

— Volvo nie oferuje gimbusów w ogóle, dlatego że ich cena byłaby zbyt wysoka jak na możliwości Ministerstwa Edukacji Narodowej — uważa Joanna Kurek.

W podobnej sytuacji jest Neoplan Polska, którego pojazdy — aczkolwiek nowoczesne, również kosztowałyby za dużo dla MEN.

Na produkcję 75 sztuk autobusów szkolnych zdecydował się natomiast Jelcz.

— Wyprodukowaliśmy 87 autobusów miejskich, w tym 26 gimbusów. Są one produkowane na podwoziu Stara — dodaje Alina Stahl z Zakładów Samochodowych Jelcz.