Drogowa dyrekcja rozwiązała umowę z NDI. Choć wcześniej wypowiedział ją wykonawca.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) rozwiązała umowę z sopockim NDI i macedońskim SB Granit. Chodzi o budowę odcinka autostrady A4 Brzesko — Wierzchosławice.
— Żądamy kary wysokości około 10 proc. wartości kontraktu, czyli 62 mln zł — mówi Marcin Hadaj, rzecznik dyrekcji.
Przedstawiciele konsorcjum na razie nie komentują oficjalnie sprawy, ponieważ na dziś zaplanowali konferencję prasową. Nieoficjalnie dziwią się dyrekcji.
— Jak można rozwiązać umowę, która już wcześniej została wypowiedziana przez drugą stronę? Przecież to my pierwsi zerwaliśmy z GDDKiA — mówi jeden z przedstawicieli konsorcjum.
Kilkanaście dni temu NDI z Granitem wypowiedziało umowę dyrekcji. Powodem był brak terminowych płatności z jej strony. Drogowa dyrekcja zaś twierdziła, że nie płaci wykonawcy, bo nie wykonuje on zadań na czas.
Konsorcjum jest na budowie rok, a zaawansowanie prac przekracza 15 proc. Wykonawca uważa, że to wystarczający — aprobowany przez kontrolerów zadania — wskaźnik. Opóźnienia tłumaczy powodzią. Drogowa dyrekcja uważa jednak, że mimo kataklizmu postęp prac jest zbyt mały.
To pierwszy przypadek wypowiedzenia umowy przez wykonawcę przy budowie szybkich tras GDDKiA. Zerwanie kontraktu przez dyrekcję nastąpiło natomiast po raz drugi. Wcześniej wypowiedziała umowę austriackiej firmie Alpinie Bau na jednym z południowych odcinków trasy A1. Jednak w powtórzonym przetargu Austriacy znów byli najtańsi i dziś nadal są na budowie. Nie wiadomo, czy podobnie będzie w przypadku A4. Niezależnie jednak od tego, kto przejmie kontrakt NDI i Granitu, pewne jest jedno — autostradą na mecze EURO 2012 na Ukrainę nie pojedziemy.