Autostradowa droga do bankructwa

Przynajmniej raz w tygodniu w sądzie pojawia się wniosek o upadłość firmy budującej autostradę.

— Dziś ci, którzy nie zdobyli żadnego dużego kontraktu autostradowego, cieszą się, że nie udało im się wygrać — przyznaje Zbigniew Kotlarek, szef Polskiego Kongresu Drogowego.

Złośliwi twierdzą, że dzisiaj łatwiej można spisać listę firm, którym upadłość nie grozi, niż tych, którym w oczy zagląda widmo bankructwa.

— Nie ma firm, które z pewnością nie upadną, nie ma firm, które nie wykażą strat na kontraktach drogowych. Do tej pory kłopoty dotykały przede wszystkim mniejsze przedsiębiorstwa, ale teraz okazuje się, że i duże nie unikną problemów. Czeka nas ciekawy, ale trudny rok. Kończymy budowę autostrad i wchodzimy w fazę realizacji strat z tych kontraktów. Większe szanse na przetrwanie mają ci, którzy zdywersyfikowali portfel, nie walczyli o kontrakty za wszelką cenę i mają dużych międzynarodowych inwestorów, którzy być może pomogą im przetrwać nadchodzący trudny okres — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

W dywersyfikacji szansy upatruje też Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu, ale przyznaje, że ma niezapłacone faktury na „kilkadziesiąt milionów”. — Będziemy je stopniowo regulować — obiecuje Konrad Jaskóła.

Zaraźliwa choroba

Zarówno Budimex, jak i Polimex-Mostostal wiążą spore nadzieje z kontraktami na rynku kolejowym. Jednak — jak ocenia Dariusz Blocher — problemy, jakie dziś występują przy budowie autostrad, mogą przenieść się wkrótce także na rynek kolejowy. — Ceny, po jakich dziś wygrywa się przetargi na kolei, wróżą powtórkę drogowego scenariusza — uważa Dariusz Blocher. Tego samego zdania jest Maciej Radziwiłł, prezes Trakcji Tiltra, pracującej przy modernizacji polskich torów.

Boleśnie przekonał się on także o ryzyku przy budowie autostrad. Należący do grupy tarnowski Poldim, który był m.in. liderem konsorcjum przy budowie jednego z odcinków między Łodzią a Toruniem, złożył niedawno wniosek o układ w upadłości.

— Większość banków zgodziła się na redukcje nawet o 50 proc., ale jeden uwarunkował zgodę od natychmiastowej zapłaty reszty. Nie mogłem tego zrobić, zaryzykowałbym funkcjonowanie całej grupy — mówi Maciej Radziwiłł.

Nie ukrywa więc, że w Poldimie układ w upadłości może się nie udać i firma będzie musiała zbankrutować. — W samym Poldimie banki miały zaangażowane 120 mln zł. Jeśli fala bankructw będzie się nasilać, będzie to także duży problem dla sektora bankowego — mówi Maciej Radziwiłł. Już dziś problemy firm budujących autostrady zaczynają odbijać się także na przedsiębiorcach z innych gałęzi gospodarki.

— Zatory płatnicze w budowie autostrad powodują, że firmy realizujące kontrakty drogowe mają także problemy z płatnościami w innych kontraktach budowlanych, co z kolei negatywnie odbija się na nas — mówi Krzysztof Pruszyński, właściciel grupy dostarczającej m.in. pokrycia dachowe i elewacje.

Śniegowa kula

Najbardziej cierpią jednak drogowi podwykonawcy. Jerzy Kida, właściciel firmy Kida-System, która buduje miejsca obsługi podróżnych na trasie A1 w pobliżu Torunia, twierdzi, ze firma Budbaum, członek wykonawczego konsorcjum, nie płaci mu od początku roku.

— Budbaum złożył do sądu gospodarczego wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. Złożenie wniosku jest skutkiem pogorszenia się sytuacji finansowej spółki w związku z osłabieniem koniunktury na rynku budowlanym, wzrostem kosztów materiałowych i spadkiem rentowności prowadzonych inwestycji — informuje Artur Szumski, dyrektor ekonomiczny firmy.

— Kontrakty po Budbaumie przejmują Irlandczycy, i to oni będą nam płacić bezpośrednio. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poprosiła nas także o przesłanie faktur i obiecała uregulować zaległe należności. Przesłaliśmy dokumenty i czekamy — mówi Jerzy Kida.

O układ w upadłości poprosił także Wakoz, który wspólnie z Bilfinger Berger Budownictwo (BBB) realizował gdańską obwodnicę.

— Ostatnio na realizowanych przez nas kontraktach zbankrutowało kilkanaście firm. Fatalnie wpływa to na czas wykonania kontraktu, jego rentowność, morale — mówi Piotr Kledzik, prezes BBB.

Kto ceną wojuje

Firmy drogowe nie radzą sobie z zatorami i upadają, bo dwa — trzy lata temu, kiedy zaczął się kryzys, firmy z całego świata ściągnęły do Polski, by budować drogi na EURO 2012. Chcąc wygrać kontrakt, toczyły zacięte wojny cenowe. — Tymczasem ceny materiałów znacznie poszły w górę — asfalt podrożał o 45 proc., paliwa o 30 proc., cement o 7,5 proc., a stal o około 25 proc. — wylicza Maciej Radziwiłł, prezes Trakcji Tiltra. W tej sytuacji niskomarżowe zlecenia sprzed dwoch — trzech lat zamieniły się w kontrakty generujące ogromne straty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Autostradowa droga do bankructwa