Sesja rozpoczęła się z blisko
3-godzinnym poślizgiem,
ale zakończyła się 2,5-procentowym
wzrostem. Warto było czekać.
Trzynasty sierpnia był pechowy dla pracowników giełdy, ale bardzo szczęśliwy dla inwestorów.
W czwartek po awarii zasilania warszawski parkiet ruszył z blisko 3-godzinnym opóźnieniem. Problemy nie były łatwe do opanowania. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) początkowo zapowiedziała uruchomienie notowań od godz. 11.15. Jednak przesunęła termin na 11.45. Powód był banalny, ale równocześnie trudny do szybkiego wyeliminowania.
— Mieliśmy awarię zasilania systemu. Restart jest skomplikowany i czasochłonny. Uchomiliśmy infrastrukturę z ośrodka zapasowego. Pragnę dodać i uspokoić, że nasz system transakcyjny Warset jest jednym z najbardziej niezawodnych na świecie — wyjaśniał Dariusz Marszałek z GPW.
Ludwik Sobolewski, prezes GPW, zapewniał, że wszystko odbywa się zgodnie ze sztuką.
— Każdy był pozbawiony możliwości zawierania tran-sakcji. Zasada równego dostępu była zachowana — mówił w TVN CNBC.
Wypadek przy pracy
Co na to wszystko brokerzy?
— To wypadek przy pracy. Zwyczajna złośliwość rzeczy martwych — mówi Mirosław Saj, makler BM DnB Nord.
Zdaniem Mirosława Saja, ponaddwugodzinne opóźnienie w handlu mogło mieć wpływ na niższe obroty na sesji.
— Nie da się tego precyzyjnie policzyć — dodaje makler BM DnB Nord.
O wyjaśnienie sprawy poprosiła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). W trybie nadzorczym KNF zażądała od GPW, by przedstawiła oficjalne informacje o powodach awarii, zastosowanych procedurach, skutkach awarii dla samej giełdy i ich uczestników, a także wnioskach na przyszłość.
Czwartkowa awaria na GPW nie jest pierwszym takim przypadkiem. W 1993 r. awaria komputera centralnego na GPW sprawiła, że maklerzy nie mogli składać zleceń wprowadzanych z dyskietek. W 2004 r. awaria łączy VSAT zakłóciła dystrybucję informacji. Trzy lata później, w 2007 r., awaria centralnego przełącznika wywołała trzygodzinną przerwę w działaniu giełdy. Z drugiej strony —giełda funkcjonuje od ponad 18 lat, a awarie nie zdarzają się często.
Rosnące nastroje
Problemy z rozpoczęciem notowań nie popsuły inwestorom dobrych nastrojów. Już na początku czwartkowych notowań indeksy wybiły się ponad 3 proc.
— Rano sytuacja na europejskich parkietach poprawiała się systematycznie. To miało wpływ na dobre otwarcie opóźnionej sesji na GPW —zauważa Mirosław Saj.
— Przez blisko 3 godziny, kiedy nieczynna była nasza giełda, napięcie u inwestorów budowała poprawiająca się sytuacja na zagranicznych giełdach. Nic więc dziwnego, że już na otwarciu nasze indeksy ruszyły mocno w górę — dodaje Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Nasza giełda należała wczoraj do najmocniejszych na świecie.
— Widać, że rynek jest w dobrym nastroju. Z technicznego punktu widzenia wynika, że jeszcze przed spodziewaną jesienną korektą WIG20 może dojść do 2600 pkt — ocenia Piotr Kuczyński.
Dobrych humorów nie były w stanie na dłużej zmącić nawet gorsze dane o sprzedaży detalicznej i z rynku pracy, które napłynęły z USA. Po tych informacjach tempo wzrostów osłabło, ale na krótko.