Mając świadomość tego, że korzystanie z samej zapasowej serwerowni nie zawsze wystarczy do faktycznego kontynuowania działalności, HP proponuje klientom swojego centrum outsourcingowego również zapasowe pomieszczenia biurowe.
Wynajęcie nawet najlepszego zapasowego centrum przetwarzania danych na nic się nie zda, jeśli w sytuacji krytycznej firma straci możliwość korzystania nie tylko z własnej serwerowni, ale i stanowisk biurowych. Aby zabezpieczyć swoich klientów, Hewlett-Packard Polska wybudował w swoim podwarszawskim centrum outsourcingowym nie tylko serwerownię, ale i skrzydło biurowe z pełnym wyposażeniem. W sytuacji awaryjnej firma, która wykupi taką usługę, może do niego przenieść osoby, których praca ma szczególnie ważne znaczenie.
— Chodzi głównie o stanowiska krytyczne, zapewniające ciągłość kontaktów z klientami i miejsca pracy zarządu. Problem rzadziej dotyczy księgowości, bo dla większości firm 2-3 dni opóźnienia w wystawieniu faktury są do zaakceptowania — wyjaśnia Piotr Rutkowski, dyrektor ds. sprzedaży usług outsourcingowych Hewlett-Packard Polska.
Mimo iż na co dzień stoi puste, HP stara się ograniczyć korzystanie z zapasowego biura, określając w umowie okres jego wykorzystania przez klienta. Chce się w ten sposób zabezpieczyć przed blokowaniem pomieszczeń, np. przez informatyków swoich klientów, którzy mogliby z niego korzystać nie tyle w sytuacjach awaryjnych, ile po to, aby przetestować nowe rozwiązania bez narażania na zakłócenia systemów biznesowych swoich macierzystych przedsiębiorstw. Poza tym kilka dni zwykle wystarcza na usunięcie awarii, a dostępność usługi dla innych klientów jest także bardzo ważna.
— Istotnym elementem świadczenia tego typu usług jest odpowiednie zarządzanie ryzykiem. Z tego powodu ograniczamy liczbę umów podpisywanych z firmami, których siedziby znajdują się w tym samym kompleksie biurowym. Jedna awaria mogłaby wtedy spowodować, że kilku klientów chciałoby skorzystać z naszego zapasowego biura w tym samym czasie — tłumaczy Piotr Rutkowski.
