Aż 5 zł za euro?

Łukasz Świerżewski, Marek Knitter
opublikowano: 2004-01-16 00:00

Rynki finansowe znów wystawiają dwóję rządowi Leszka Millera. Ceny obligacji spadają, a część analityków ostrzega, że euro może dojść do 5 zł.

5 zł za euro i rentowność obligacji powyżej 7 proc. — groźba, która jeszcze niedawno wydawała się zażegnana, znów zawisła nad rynkiem finansowym. Wszystko z powodu utraty wiary inwestorów w plan Hausnera, gdy okazało się, że nie będzie w tym roku rezygnacji z waloryzacji rent i emerytur (oszczędność 1,35 mld zł).Oznacza to, że w najbliższych miesiącach rynek finansowy będzie tańczył tak, jak mu politycy zagrają.

Gdzie dno

— Nastroje na rynku są negatywne. Oznacza to, że jeśli pojawi się jakaś zła informacja, złoty i obligacje ulegną silnej przecenie, natomiast jeśli dobra, będziemy mieli do czynienia co najwyżej ze stabilizacją. Zagraniczni inwestorzy podchodzą bardzo ostrożnie do przyszłości planu wicepremiera Hausnera. Każda zła informacja na jego temat może spowodować, że czynniki popytowe zaczną słabnąć. To będzie oznaczać dalszy spadek wartości złotego i polskich obligacji — ostrzega Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

Spadki mogą być głębokie.

„Coraz więcej inwestorów korporacyjnych zaczyna mówić o poziomach 5 zł za euro. Naszym zdaniem, euro/złoty może osiągnąć ten poziom pod warunkiem, że utrzyma się wzrostowy trend europejskiej waluty na rynkach światowych, szczególnie wobec dolara” — napisali w codziennym raporcie analitycy Citibanku.

Nie wszyscy są jednak takimi pesymistami, tym bardziej że po wczorajszym przebiciu poziomu 4,77 w stosunku do euro złoty ponownie lekko się umocnił.

— Uważamy, że złoty będzie nadal oscylował blisko tego poziomu przez najbliższych kilka dni — mówi Konrad Soszyński z Kredyt Banku.

Ucierpią także obligacje skarbowe.

— Spodziewam się dalszego spadku cen. Na rynku panuje duża nerwowość i do czasu spotkania Rady Krajowej SLD niewiele się zmieni. Rentowności najbardziej płynnych 5-letnich obligacji mogą do tego czasu wzrosnąć do 7 proc. Lekkie odbicie cen w górę może nastąpić po ewentualnym bezproblemowym poparciu planu Hausnera przez SLD. Jednak inwestorzy będą jeszcze czekać, czy i w jakim kształcie przyjmie go rząd i później parlament — mówi Przemysław Magda, analityk Banku Handlowego.

Niespokojny rok

Nerwowa sytuacja utrzyma się przez najbliższe miesiące.

— Momenty krytyczne decydujące o rozwoju sytuacji to: postawa nowych członków Rady Polityki Pieniężnej, faktyczna realizacja planu Hausnera, skutki wejścia Polski do UE i założenia budżetu na 2005 r. — zatem bardzo dużo niewiadomych — twierdzi Rafał Antczak, ekonomista Centrum Analiz Ekonomiczno-Społecznych.

Jego zdaniem, prawdopodobna jest zatem realizacja ostrzegawczej prognozy CASE, zgodnie z którą na skutek negatywnej oceny sytuacji w Polsce przez rynki finansowe, wzrost gospodarczy w 2004 r. wyniesie tylko 3,9 proc.