Azjatycka mafia zalewa Europę

Piotr Nisztor
opublikowano: 2012-09-18 00:00

Grupa przestępcza z Chin i Wietnamu wyprała w Polsce aż 2,6 mld zł – głównie z przestępstw podatkowych. Gigantyczne straty liczą też Niemcy, Francuzi i Włosi

To jedno z największych i najpoważniejszych oszustw, do jakich doszło w ostatnich latach. Azjatycka mafia na potęgę sprowadzająca do Polski m.in. ubrania, sprzęt RTV i AGD nie płaciła podatków, a zyski transferowała za granicę. Początkowo szacowano, że z Polski wypłynęło około 1,5 mld zł. Dziś wiadomo, że ta suma jest dużo wyższa.

Z ustaleń „PB” wynika, że to przynajmniej 2,6 mld zł. Ile na przestępczym procederze stracił skarb państwa? — W tej chwili nie jest możliwe podanie wysokości strat. Trwają kontrole podatkowe — mówi Zbigniew Jaskólski z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która wspólnie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Z wstępnych szacunków wynika, że straty skarbu państwa mogą wynieść nawet okrągły miliard złotych. W sumie w całej sprawie zarzuty przedstawiono ośmiu osobom, a pięciu obywateli Wietnamu zaangażowanych w proceder jest poszukiwanych. Zabezpieczono 3,5 mln zł gotówki. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że jeszcze w tym roku prokuratura chce sporządzić pierwszy akt oskarżenia przeciwko niektórym podejrzanym.

— Dokładny termin będzie zależeć od uprawomocnienia decyzji dotyczących zobowiązań podatkowych oraz pomocy prawnej z Niemiec i Chin — mówi „PB” osoba znająca materiały śledztwa.

Litwini dali cynk

Na trop azjatyckiej mafii ABW trafiła w kwietniu 2010 r. dzięki informacjom z Litewskiej Służby Śledczej ds. Przestępstw Finansowych (FNTT), która poinformowała o częstym przewożeniu autobusami z Polski na Litwę znacznej ilości gotówki.

ABW ustaliła, że to pieniądze pochodzące od Wietnamczyków handlujących w podwarszawskim centrum handlowym w Wólce Kosowskiej, a także w centrach w Czechach i Niemczech. Szybko okazało się, że bardzo duże sumy były też transferowane poprzez banki.

Pieniądze najpierw trafiały na Ukrainę, a potem do spółek zarejestrowanych w Chinach oraz rajach podatkowych, głównie Panamy i Belize. Dzięki ścisłej współpracy ze służbami Czech, Litwy, Ukrainy i Niemiec udało się poznać szlaki przerzutów pochodzących z przestępstwa pieniędzy i rozbić mafię.

Z wstępnych szacunków wynika, że straty skarbu państwa mogą wynieść nawet okrągły miliard złotych.

Na dwa sposoby

W ramach śledztwa prokuratura i ABW odkryły dwa kanały transferowania z Polski pieniędzy pochodzących z nielegalnego handlu towarami z Chin. Pierwszy „gotówkowy” opierał się na sieci kurierów. Pieniądze były w Polsce wymieniane u zaprzyjaźnionych właścicieli kantorów na dolary. Następnie w pakietach po 400 tys.

USD były one przekazywane kurierom przewożącym gotówkę na Ukrainę. Tu pieniądze były wprowadzane w system finansowy poprzez centra konwertacyjne i przesyłane na konta w litewskich i łotewskich bankach. Właścicielami tych rachunków były najczęściej podmioty z rajów podatkowych.

Drugim sposobem był tzw. kanał bankowy. Mafia na podstawionych Wietnamczyków rejestrowała w Polsce spółki, które zakładały konta bankowe. Dostęp do nich mieli tzw. pełnomocnicy, którzy wpłacali uzyskane z przestępstwa pieniądze. Zdarzało się, że dziennie było to nawet kilka milionów złotych. Po zaksięgowaniu wpłat na kontach były one natychmiast transferowane na konta w Chinach i Wietnamie.

Bardzo skromnie na tym tle wyglądają dokonania działającego w ramach francuskiej służby celnej Oddziału Specjalnego Dragon, którego zadaniem jest ściganie mafii azjatyckich. W ciągu trzech lat agenci zrealizowali 77 operacji, zabezpieczając m.in. blisko 700 tys. sztuk podrobionych towarów wartych ponad 23 mln EUR i 6 ton tytoniu.

Dotychczas, mimo oszustw liczonych w setkach milionów, oddziałowi udało się odzyskać tylko 850 tys. EUR. Niemieckie Biuro ds. Śledztw Celnych m.in. dzięki informacjom polskiego wywiadu skarbowego rozbiło w 2010 r. grupę przestępczą z Dalekiego Wschodu, która na handlu towarami z Chin oszukała niemieckiego fiskusa na 50 mln EUR.

Włoskie uderzenie

Takich azjatyckich grup przestępczych jest coraz więcej, a ich działania godzą w interesy ekonomiczne innych krajów Europy Zachodniej. We Włoszech wojnę azjatyckiej mafii wypowiedziała policja finansowa (Guardia di Finanza). W ramach dwóch operacji „Qian Liu” i „Qiuan Ba” odkryła, że pieniądze z nielegalnych źródeł są transferowane przez pośrednika finansowego, któremu nadano kryptonim „money2money”. W latach 2006-10 w ten sposób przepłynęło ponad 4,5 mld EUR (około 20 mld zł). Zarzuty usłyszało ponad 200 osób. W ramach obu operacji zabezpieczono majątek liczony w setkach milionów euro, w tym około 350 luksusowych aut i ponad 150 nieruchomości.