Babie lato w borowinach

Bogdan Tychowski
opublikowano: 2004-08-27 00:00

Międzyzdroje, Świnoujście, Kołobrzeg... Wiadomo: lato, piasek, słona woda. A co tam robić jesienią? Znaleźć nieco więcej spokoju, przyjrzeć się innym niż plażowanie atrakcjom — no i leczyć się.

Międzyzdroje właściwie od początku XIX wieku świetnie wywiązują się z roli kąpieliska i uzdrowiska. Już współcześnie stały się miejscem tradycyjnego, lipcowego festiwalu gwiazd kina, teatru oraz estrady. W tym roku, z uwagi na ateńskie igrzyska, termin innej zwabiającej turystów corocznej imprezy — spotkań gwiazd sportu w Międzyzdrojach — przyspieszono (początek: 13 sierpnia). Przyjechało niemal 30 byłych olimpijczyków — przypominał Bogusław Mamiński, pomysłodawca i organizator spotkań olimpijczyków w Międzyzdrojach.

Turyści — przy dobrej pogodzie — kąpią się tu i we wrześniu, gdy morze wyjątkowo ciepłe. Międzyzdroje ma atrakcyjne molo, teraz modernizowane. Na razie wybiega ono w morze na 110 metrów. Ale uwaga! — w przyszłym roku nasz spacer wydłuży się do 350 metrów. Na końcu mola znajdzie się mały morski port dla statków białej floty, skąd popłyniemy w rejs po okolicznych wodach i do pobliskich niemieckich miejscowości.

Na miłośników zwierząt czeka oczywiście Woliński Park Narodowy z rezerwatem żubrów.

— W tym roku park narodowy, czyli 5 tys. hektarów starego lasu, 5 tys. wód mokradeł, sitowisk, wydm i wysepek, odwiedziło 1,2 mln osób. Rezerwat żubrów — ponad 100 tys., a Muzeum Przyrody w Międzyzdrojach — jakieś 50 tys. turystów. Dla najmłodszych główną atrakcją są nasze najmłodsze żubry — jednoroczne o imionach: Posejdonka, Podziw i Pogodny. Najstarszy ma 8 lat i jest bardzo przyjazny dla turystów, których — mamy nadzieję — nie zabraknie i we wrześniu — spodziewa się Bogdan Jakuczul, zastępca dyrektora Wolińskiego Parku Narodowego.

Okrakiem na wyspach

Świnoujście leży na 44 wyspach. Na Wolinie znajduje się część przemysłowa z portem, największa latarnia, najlepiej zachowana morska twierdza w Polsce, a na wyspie Uznam — część wypoczynkowo-uzdrowiskowa z największym kamiennym falochronem na Bałtyku. Trzecia zamieszkała wyspa to Karsibór, wprost stworzona do agroturystyki, wędkarstwa i sportów wodnych. Na północy wyspy utworzono rezerwat ptaków — Karsiborską Kępę (na 180 hektarach występuje około 140 gatunków).

Śródmieście Świnoujścia leży za rzeką Świną — na wyspie Uznam i dostać się tam można jedynie promem. Przedmieścia (ze stacją kolejową) rozciągają się zaś na wyspie Wolin. W okolicy są jeszcze 42 wyspy; bywa, że podczas sztormu niektóre znikają pod wodą, by potem znów się wynurzyć. Przed 100 laty był to jeden z najelegantszych kurortów nad Bałtykiem. Dzięki prądom morskim świnoujska plaża należy do najszerszych w Europie — miejscami ma 100 m szerokości.

Wycieczkę najlepiej zacząć od wschodniego brzegu Świny, przy samym jej ujściu. Dostaniemy się tu z przedmieścia Warszów, jadąc ulicą Ku Morzu. Przyjdzie nam pokonać aż 300 granitowych schodów, zanim wdrapiemy się na latarnię morską z 1857 r., zaliczaną do najwyższych na świecie — ale warto! Ze szczytu 68-metrowej wieży zobaczymy całe miasto, rozległą panoramę wysp Wolin i — leżącej prawie w całości po niemieckiej stronie — Uznam. Światło latarni widać nawet z odległości 45 km! Na jej parterze mieści się minimuzeum, a w nim m.in. wyposażenie nurka, sprzęt ratowniczy, liczne przyrządy nawigacyjne.

— Zamiast na plaże postanowiliśmy wybrać się do latarni morskiej. Widoki imponujące. Najbardziej podoba nam się morze i pływające na nim małe stateczki, które zbliżając się do świnoujskiego portu stają się olbrzymami. Dla nas — górali — statki te przypominają nam największe polskie góry — mówił Andrzej Tkocz, który przyjechał aż z Zakopanego.

U stóp latarni stoi XIX-wieczny pruski Fort Gerharda. Niegdyś strzegł ujścia Świny, strategicznie ważnego szlaku żeglugowego do Szczecina. Otoczony fosą, ceglano-ziemny fort to unikatowy zabytek sztuki fortyfikacyjnej. W środku przetrwały stanowiska dział, koszary, prochownie i stanowiska ogniowe do obrony fosy — tzw. kaponiery. Za fortecą tkwi budowla, przy której blednie molo w Sopocie: betonowo-kamienny falochron osłaniający ujście rzeki.

— Wybraliśmy się nim na przeszło półtorakilometrowy spacer w głąb morza. Mniej więcej w połowie trasy natknęliśmy się na wmurowaną tablicę z koroną, inicjałami króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III i datą 1820 r. Spotkaliśmy kilku poszukiwaczy bursztynu, przetrząsających wodorosty w okolicy mola — opowiadają nam Leszek i Jolanta Zawadzcy z Warszawy.

W błocie

Świnoujście to także słynne uzdrowisko z wieloletnią tradycją. Rozmaite zabiegi, niemało hoteli i pensjonatów, złoża borowin i solanek zachęcają — jak się okazuje: wielu — kuracjuszy do przyjazdu. Tym bardziej że zabiegi lecznicze wspomagają długie spacery świnoujską plażą.

— Proponujemy miejsca w 5 sanatoriach (jedno w Międzyzdrojach), trzech szpitalach, dwóch zakładach przyrodoleczniczych — w Świnoujściu i w Międzyzdrojach. To niemal 600 łóżek, zajętych przez cały rok w 80 procentach. Ceny? Od 78 do 115 zł za dobę. Zapraszamy — zachęca Katarzyna Kuniec z Biura Usług Uzdrowiska Świnoujście SA

Przeszłość i „disneyland”

Kołobrzeg, niegdyś stolica biskupstwa (powołanego w 1000 roku na zjeździe gnieźnieńskim), może się pochwalić gotycką Bazyliką Mariacką z XIV w. z monumentalnym świecznikiem z brązu o wadze ponad 900 kg

No i corocznym Jarmarkiem Solnym — na pamiątkę warzenia soli, która od XI w. stała się istotnym źródłem dochodów miasta. I dziś da się przyjrzeć warzeniu soli według technik średniowiecznych.

— Nawet w nie najlepszą pogodę są odważni, którzy wybierają się na wycieczki stateczkami po morzu. Na nie byle jakich, bo historycznych łajbach. Viking, Pirat i Santa Monica pływają codziennie i zabierają na pokłady, gdzie rządzą przebierańcy — piraci, po kilka tysięcy miłośników morskiej przygody — opowiada Katarzyna Koczyk, dyrektor Centrum Promocji i Informacji w Kołobrzegu.

Dla mniej odważnych czekają muzea; miejskie i Oręża Polskiego, Galeria Centrum Sztuki Współczesnej czy — czasem — koncerty muzyki klasycznej. Najwięcej jednak osób korzysta z licznych kawiarenek w tzw. dzielnicy portowej i na pl. Ratuszowym.

Po zdrowie

Jesienią i zimą wyraziściej niż latem widać gości z zagranicy, przede wszystkim Niemców — na ogół korzystają z dobrodziejstw kołobrzeskiego uzdrowiska, znanego w Europie z doskonałych metod leczenia i wód leczniczych. Specyficzny mikroklimat i naturalne surowce lecznicze (borowina, solanka) sprawiły, że Kołobrzeg jest jednym z najbardziej znanych i popularnych uzdrowisk w pasie nadmorskim.

W Kołobrzegu kuracjusze mogą wybierać wśród 40 hoteli. Uzdrowisko Kołobrzeg SA ma po 2 szpitale uzdrowiskowe dla dorosłych i dzieci i zakłady przyrodolecznicze, sanatoria, przyjezdnym proponuje też leczenie ambulatoryjne, przychodnię uzdrowiskową i laboratorium analityczne. Da się tu leczyć — u dorosłych — choroby układu oddechowego, układu krążenia, narządów układu ruchu (reumatyczne, zwyrodnieniowe, pourazowe), układu wydzielania wewnętrznego i przemiany materii (głównie cukrzyca i chorobę tarczycy). Leczenie dzieci w Kołobrzegu skuteczne jest w przypadku schorzeń dróg oddechowych, w tym astmy oskrzelowej, schorzeń układu wydzielania wewnętrznego, zaburzeń odżywiania i przemiany materii (głównie cukrzycy, chorób tarczycy, otyłości), alergiczne schorzenia skóry.

— Największe ośrodki goszczą (każdy z nich) po 5-6 tysięcy osób rocznie. Za dobę pobytu trzeba zapłacić od 90 do 200 zł, ale w tym nasz pacjent kuracjusz ma zapewnione dwa-trzy zabiegi. Ośrodki lecznicze są otwarte dla wszystkich, oczywiście i dla tych, którzy korzystają z kwater prywatnych — wyjaśnia Jerzy Mikołajewski, prezes Regionalnego Stowarzyszenia Turystyczno-Uzdrowiskowego w Kołobrzegu.