Bacutil wciąż nie może wyjść z CeTO
NFI Progress na przełomie września i października przeprowadził publiczne wezwanie na sprzedaż wszystkich akcji Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Handlowego Bacutil. Jednak określona cena na poziomie 15,50 zł okazała się dla większości dotychczasowych akcjonariuszy zbyt mało atrakcyjna. Jak poinformował zarząd CeTO, w wyniku odpowiedzi na wezwanie zawarto transakcje jedynie na 6746 akcji.
— Dodatkowo po zakończeniu wezwania 2 listopada odkupiliśmy za pośrednictwem CeTO, od jednego z NFI, 6536 akcji Bacutilu — informuje Janusz Michalak, dyrektor inwestycyjny i prokurent NFI Progress.
JEŻELI WZIĄĆ pod uwagę, że walory te miały być sprzedane w wezwaniu, a jedynie z powodu błędu doszło do transakcji później, to efektem wezwania jest zakup przeszło 13 tys. walorów. Obecnie NFI Progress i PZU NFI Management, który nim zarządza, posiadają 40,77 proc. akcji. Poza nimi pakietem przekraczającym 5 proc. akcji i głosów na WZA dysponuje jedynie Skarb Państwa. Wprawdzie jeszcze nie tak dawno Rada Ministrów zgodziła się na sprzedaż około 84 tys. akcji spółki po cenie nie niższej niż 15 zł, jednak na wezwanie SP nie odpowiedział.
STRATEGIA NFI Progress w stosunku do Bacutilu zakłada w jednym z punktów przeprowadzenie wezwania i wycofanie spółki z publicznego obrotu. Zgodnie z kodeksem handlowym, aby wycofać przedsiębiorstwo z publicznego obrotu, niezbędne jest podjęcie przez WZA stosownej uchwały większością 4/5 głosów. NFI Progress posiada zbyt mały pakiet akcji, nie uprawniający do samodzielnego podjęcia takiej decyzji. Dlatego w najbliższym czasie mają zostać przeprowadzone rozmowy dotyczące ewentualnego zachowania się na WZA pozostałych akcjonariuszy.
— Koszty związane z przekazywaniem informacji i ich publikacją oraz spełniania innych wymogów związanych z funkcjonowaniem spółki na rynku publicznym są znaczne, dlatego będziemy postulowali, aby akcjonariusze Bacutilu przychylili się do naszej propozycji wycofania spółki z publicznego obrotu — mówi Janusz Michalak.
JEŻELI PROPOZYCJA NFI Progress nie spotka się ze spodziewanym odzewem, analitycy przewidują ogłoszenie drugiego wezwania. Jednak ich zdaniem, aby wezwanie było skuteczniejsze niż ostatnie, nowa cena będzie musiała być wyższa niż 15,50 zł.
— Ze względu na generowanie kosztów przy jednoczesnym braku przychodów, przedłużanie ostatecznej likwidacji przedsiębiorstwa działa na niekorzyść wszystkich akcjonariuszy — mówi jeden z inwestorów.
DLATEGO też obecni akcjonariusze Bacutilu będą musieli zdecydować, czy chcą otrzymać zainwestowane w spółkę środki po dokonaniu likwidacji, czy też w końcu odpowiedzieć na wezwanie.
BACUTIL został postawiony w stan likwidacji 1 maja 1999 r. Powodem takiej decyzji WZA był brak majątku produkcyjnego, który wcześniej zarząd spółki prawie w całości sprzedał. Pierwotnie zakładano, że likwidacja spółki potrwa do połowy 2000 r.
— Dzisiaj wiemy, że 14 miesięcy to zdecydowanie za mało, aby przeprowadzić likwidację. Głównie ze względu na małą skuteczność ściągania należności, szacujemy zakończenie całego procesu w ciągu około dwóch lat — twierdzi Janusz Michalak.
SPÓŁKA ma największe problemy ze ściągnięciem należności od przedsiębiorstw drobiarskich, często już znacznie zadłużonych. Bacutil jest obecnie jedną z 23 spółek kwotowanych na CeTO. W środę na jego akcjach przeprowadzono jedną transakcję po 16 zł za sztukę. Przy tej cenie podstawowe wskaźniki C/WK i C/Z wyniosły odpowiednio 0,65 i 10,4.