Do tworzenia wskaźników, Baidu będzie m.in. korzystać z danych o lokalizacji i przeszukiwać informacje zebrane przez ponad 600 mln swoich użytkowników.

Inwestorzy i analitycy od dawna poddają w wątpliwość prawdziwość i metodologię statystyk publikowanych przez chiński rząd. Przykładem może być dane z rynku pracy, gdzie stopa bezrobocia zatrzymała się między 4 a 4,3 proc. w każdym kwartale od końca 2002 r. Ma to być głównie efekt krajowego boomu, a tymczasem po globalnym kryzysie finansowym, od pewnego czasu druga na świecie pod względem wielkości gospodarka rozwija się przecież najwolniej od 25 lat.
Gospodarka zwalnia, ale stopa bezrobocia opublikowane przez rząd pozostaje na stałym poziomie około 4 proc. – wskazuje Wu Haishan, jeden z chińskich naukowców, podkreślając, że „…wielu ludzi podchodzi z rezerwą do tych danych".
Baidu, jako firma obsługuje 70-80 proc. wszystkich wyszukiwań w chińskim Internecie, mając dostęp do olbrzymiej ilości danych, z których chce teraz zrobić użytek komercyjny i naukowy. Firma jest jednym z liderów badań nad sztuczną inteligencją i tworzeniem baz danych. Należący do Baidu Big Data Lab ma wykorzystywać śledzenie osób w całym kraju w celu tworzenia nowych wskaźników dotyczących chińskiej gospodarki. Obejmować one mają m.in. indeks zatrudnienia i wydatków konsumenckich. Ich publikacja ma mieć charakter miesięczny i rozpoczćć się pod koniec czerwca lub na początku lipca. Bardziej szczegółowe dane mają być płatne.
Oparte będą m.in. o dane zebrane od ponad 3 tys. użytkowników biznesowych, centrów handlowych i dystryktów, a także 2 tys. parków przemysłowych w całych Chinach.
Usługi wyszukiwania Baidu obsługują ponad 25 mld żądań lokalizacyjnych od 700 mln użytkowników dziennie.
