Balcerowicz: euro powinniśmy przyjąć jak najszybciej

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2003-10-16 17:37

(PAP) - Do unii walutowej - zarówno Polska, jak i Słowacja oraz inni kandydaci - powinniśmy wejść jak najszybciej - podkreślił w czwartek Leszek Balcerowicz podczas spotkania w Bratysławie z przedstawicielami słowackiej sfery finansowej i politycznej oraz przedsiębiorcami i studentami.

"Do unii walutowej wejdziemy dopiero po spełnieniu określonych wymogów, zwłaszcza po uzyskaniu określonego poziomu inflacji i wielkości deficytu budżetowego. Ich szybkie spełnienie zakończy proces reformowania gospodarki państwa i doprowadzi do długoterminowego rozwoju ekonomicznego" - wyjaśnił prezes NBP.

Ponadto w okresie przejściowym, przed przyjęciem euro, gospodarka jest bardziej podatna "na różnego rodzaju turbulencje" i dlatego najlepiej ten okres skrócić do minimum - dodał.

Euro warto przyjąć szybko, ponieważ w unii walutowej panuje dyscyplina fiskalna, istnieje mniejsze ryzyko wahań kursowych, kryzys walutowy jest mało realny, a nakłady zmniejszają się, bo wszyscy operują tą samą walutą - uważa Balcerowicz.

Dodał, że wejście do strefy euro to także mniejsza możliwość interwencji państwa w gospodarce.

Realny termin wejścia do strefy euro to lata 2008 - 2010 - powiedział prezes słowackiego banku centralnego Marian Jusko. Tę opinię podziela i Balcerowicz.

Na Słowacji przyjęcie euro traktuje się jako pewnik. Dyskutuje się tylko nad terminem; nieliczni chcą, aby stało się to jak najpóźniej, aby państwo nie straciło możliwości kreowania polityki pieniężnej. "Ale większość chce euro nawet dziś, bo to oznacza pełne członkostwo w Unii Europejskiej" - powiedział Jusko.

To doskonała sytuacja dla polityków. Wiedząc, że ludzie chcą euro, mają lepsze warunki do dokończenia reform zapewniających wejście kraju do unii walutowej - uznał Balcerowicz.

Prezes NBP przypomniał, że Grecja, Portugalia czy Hiszpania cztery lata przed wejściem do unii walutowej nie spełniały jej warunków. "Skoro im się udało, to dlaczego nam miałoby się nie powieść?" - pytał retorycznie, za co dostał gorące oklaski.