(PAP) Prezes NBP Leszek Balcerowicz uważa, że optymalnym scenariuszem dla gospodarki byłoby ograniczenie przez rząd deficytu budżetowego od 2004 roku, ale jeśli rząd nie zdecyduje się na taki krok, powinien podjąć decyzje pozwalające na obniżanie deficytu w kolejnych latach. Rząd zaaprobował budżet na 2004 rok z deficytem 45,5 mld zł wobec tegorocznych 38,7 mld zł.
Analitycy uważają, że w warunkach porównywalnych z tym rokiem deficyt przekracza 60 mld zł.
"Dla trwałości rozwoju byłoby najlepiej, gdyby budżet na najbliższy rok przewidywał rozwiązania umożliwiające ograniczanie wydatków i dzięki temu ograniczenie deficytu już od 2004 roku" - powiedział Balcerowicz w środę PAP w wywiadzie.
"Trwałość rozwoju byłaby zdecydowanie większa, gdyby budżet na przyszły rok opierał się na pakiecie rozwiązań, które dawałyby rezultaty, stopniowo, ale już od 2004 roku" - dodał.
Powiedział jednak, że gdyby optymalny scenariusz nie został zrealizowany, rząd powinien w tym roku zaproponować pakiet wiarygodnych reform, mających doprowadzić do sanacji finansów publicznych począwszy od 2005 roku.
"Ale jeżeli ten najlepszy scenariusz nie miałby być realizowany, to tym ważniejsze jest, by pakiet reform uzdrawiających był wiarygodny i wprowadzony w życie. Chodzi o scenariusz, który dawałby skutki od 2005 roku" - powiedział Balcerowicz.
Rząd zapowiadał, że w końcu września przedstawi pakiet reform "racjonalizujących" wydatki, a odpowiedzialny za politykę gospodarczą wicepremier Jerzy Hausner poinformował w środę, że widzi możliwość ograniczenia deficytu budżetowego tylko przez obniżanie wydatków.
Prezes NBP nie skomentował implikacji wzrostu deficytu i długu publicznego dla polityki monetarnej, zasugerował jednak konieczność brania pod uwagę w polityce monetarnej fiskalnego rozluźnienia.
"W krajach które obniżały inflację, i to się działo w Polsce, polityka monetarna była restrykcyjna. A łagodzenie następowało wtedy, kiedy polityka fiskalna była zaostrzana. W Polsce polityka fiskalna jest rozluźniana" - powiedział.
"Skala dotychczasowych redukcji, porównanie z krajami, które były w podobnej sytuacji co Polska kilkanaście lat temu, fakt, że najbardziej dla gospodarki liczą się stopy długoterminowe i że one są w największym stopniu pod wpływem sytuacji budżetowej, fakt, że kraje Zachodu rozluźniały swoją politykę monetarną, kiedy fiskalna była zacieśniana, to przesłanki mojego myślenia o polityce monetarnej" - dodał.
Podtrzymał wcześniejsze zapowiedzi, że w prowadzeniu polityki monetarnej RPP bierze pod uwagę dotychczasową skalę redukcji stóp procentowych.
"Należy pamiętać po pierwsze o ogromnej skali redukcji stóp procentowych. To jest największa łączna obniżka stóp w krajach regionu" - powiedział prezes NBP.
O warunkach prowadzenia polityki monetarnej będzie także decydował deficyt sektora finansów publicznych, a nie tylko budżetu centralnego.
"W warunkach porównywalnych deficyt budżetu centralnego w 2004 roku wyniesie przeszło 60 mld zł, przy czym mówimy tylko o deficycie budżetu centralnego. Trzeba wziąć też pod uwagę deficyt całego sektora, która to wielkość nie jest dokładnie znana, gdyż nie znamy do tej pory bilansów pozostałych części sektora finansów publicznych" - powiedział Balcerowicz.
Prezes NBP nie skomentował też rządowych planów osiągnięcia kryteriów konwergencji w 2007 roku, co umożliwiłoby rok później zastąpienie złotego przez euro.
"Mogę podtrzymać: byłoby najlepsze, żeby wzrost przyspieszył i był trwały, a jednocześnie umożliwił szybkie wejście do strefy euro".
Piotr Mariański, Jacek Ramotowski