Balgera serwuje spaghetti w dobrym stylu
Do włoskiej restauracji Ristorante Balgera mieszczącej się w Warszawie mają szansę trafić tylko wtajemniczeni. Wchodzi się do niej jak do mieszkania w starej kamienicy. Gdyby nie szyld nad wejściem i gwar dobiegający z wnętrza nic nie wskazywałoby na to, że można tu skosztować włoskich specjałów.
Ristorante Balgera istnieje od niedawna, a już zdobyła renomę. Trzy urządzone w prosty i gustowny sposób sale mogą pomieścić sporo gości. Zawieszone nad stołami duże lampy tworzą rodziną, ciepłą atmosferę. Bo tak naprawdę jest to dobre miejsce na spotkanie z rodziną lub przyjaciółmi i pogwarki przy włoskich specjałach. Restauracji nie polecałabym na spotkania biznesowe. Stoły są ustawione tak blisko siebie, że mimo woli słyszy się o czym rozmawiają siedzący obok goście.
Jednak o tym mankamencie lokalu zapomina się szybko, gdy na stole pojawi się jedzenie. Zapewne kucharz odbył praktykę we Włoszech, bo wie jak powinno smakować spaghetti. Odpowiedniej twardości makaron z sosem jajeczno-śmietanowym rozpływa się w ustach. Idealna, dobrze przyprawiona jest też zupa fasolowa. Nie rozczarowują miękkie, ale nie rozpadające się plastry piersi kaczki w miodzie. Odpowiednio soczysty okazuje się też filet z antrykotu.
Nie obeszło się jednak bez wpadki. Opisy w karcie nie zawsze pokrywają się z tym, co klient dostaje na talerzu. Według karty, do antrykotu miały być podane pomidory z pieca. W rzeczywistości wyglądały i smakowały tak, jakby pieca w ogóle nie widziały. Tiramisu natomiast nie bardzo przypominało włoski przysmak. Był to zwykły tort z masą kawową.
Na koniec dwa słowa o obsłudze — dyskretna, nie narzucająca się, pojawiająca się przy stoliku w odpowiednim momencie. I jeszcze jedno. Przed wizytą w Balgerze trzeba napełnić portfel. Nie jest tu tanio.