Balice inwestują na potęgę

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 20-01-2010, 00:00

Choć krakowskie lotnisko ma na swoim koncie kilka dużych projektów, planuje następne. Liczone w setkach milionów złotych.

Choć krakowskie lotnisko ma na swoim koncie kilka dużych projektów, planuje następne. Liczone w setkach milionów złotych.

W 2009 r. rynek lotniczy znacząco się skurczył, ale Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice (MPL Kraków-Balice) — spółka zarządzająca krakowskim lotniskiem — optymistycznie patrzy w przyszłość. I planuje inwestycje. Do 2013 r. wyda na nie do 800 mln zł.

Jedną z nich będzie rozbudowa i modernizacja terminalu pasażerskiego.

— Jesteśmy w trakcie wyboru projektanta. Oferty złożyły cztery firmy. Po przebudowie przepustowość terminalu się podwoi — ocenia Jan Pamuła, prezes MPL Balice.

Oznacza to, że od 2013 r. port będzie mógł obsłużyć nawet do 8 mln pasażerów rocznie. Dwa lata wcześniej powstanie lotniskowy hotel.

— Na razie rozmawiamy z trzema operatorami. To sieci hotelowe o światowym zasięgu. Po wyborze jednej ogłosimy przetarg na projekt budynku i wykonawstwo — wyjaśnia Jan Pamuła.

Modernizacja czeka też drogi kołowania, drogę szybkiego zejścia, płytę postojową i drogę startową. Niebawem zostanie otwarty, już gotowy, siedmiopiętrowy parking.

Zdaniem prezesa MPL Kraków-Balice, najlepszy moment na inwestowanie jest właśnie teraz.

— Przemawiają za tym ceny. Np. za budowę łącznika pomiędzy płytą postojową a drogą startów i lądowań, którą rozpoczęliśmy w 2009 r., zapłacimy o 20 mln zł mniej, niż szacowaliśmy — ocenia Jan Pamuła.

Inwestycje w części dofinansuje Unia Europejska. Resztę będą stanowiły fundusze własne spółki, która być może wkrótce zostanie dokapitalizowana.

— Złożyliśmy do właścicieli pismo z takim wnioskiem. Jeśli go odrzucą, będziemy chcieli pozyskać inwestora, któremu zaproponujemy 20-30 proc. udziałów. Rozmawiamy już z zainteresowanymi — twierdzi Jan Pamuła.

Przedstawiciele lotniska zdają sobie sprawę, że jego rozbudowa będzie miała sens tylko przy wzroście liczby pasażerów i wykonywanych operacji.

— Nie zakładamy kolejnego kryzysu czy katastrof. Już w listopadzie i grudniu było widać pierwsze efekty półtorarocznych starań o uruchomienie nowych połączeń. Odnotowaliśmy wówczas odpowiednio 14,57-procentowy i 9,72-procentowy wzrost liczby podróżnych wobec ponad 20-procentowych spadków w pierwszej połowie roku — ocenia Jan Pamuła.

Jego zdaniem, w 2010 r. ruch pasażerski w porcie powróci do poziomu z 2007 r., w którym obsłużył rekordowe 3 mln osób.

Istotna będzie też sytuacja narodowego przewoźnika.

— Jeśli LOT przestanie obsługiwać krajowe połączenia, ktoś będzie musiał go zastąpić. Na wszelki wypadek wraz z innymi portami regionalnymi przygotowujemy koncepcję, według której obsługiwałby je przewoźnik zagraniczny — wyjaśnia Jan Pamuła.

Agnieszka Jabłońska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu